Akcja budzi emocje

Program „Ożywić pola” wywołuje dyskusje, także wśród myśliwych. Nawet w naszym gronie nie wszyscy dobrze znają jego sens i zasady.

Koła łowieckie uczestniczące w programie „Ożywić pola” odnotowują w swoich obwodach istotny spadek liczby wnyków i innych zjawisk związanych z kłusownictwem

Uderz w stół, a nożyce się ode­zwą. To stare polskie przy­słowie przychodziło na myśl, kiedy – w drugiej połowie lutego tego roku – na portalu lowiecki.pl rozpętała się dyskusja, której pretekstem było przywołanie programu „Ożywić pola”, a bezpośrednią przyczyną telewizyjna wypowiedź jednego z myśliwych (i autora programów „Darz Bór”) na temat liczby szkół, które uczestniczą w akcji.

Fakt bezsporny to ewidentna pomyłka Przemysława Malca, który pokazał akcję jako przykład proekolo­gicznych działań myśliwych. Powiedział, że bierze w niej udział – cytuję – „kil­kanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy szkół”. Czujni inicjatorzy interneto­wej debaty momentalnie ten lapsus wychwycili i „udowodnili”, że nie ma w Polsce ani takiej liczby szkół, ani takiej liczby aktywnych myśliwych, by była to prawda.

Zostawmy tutaj wszystkie poboczne wątki internetowej dyskusji, w któ­rej nie zabrakło – starym polskim zwyczajem – wpisów nie na temat, i wpisów anty, jałowej krytyki, łącznie ze zrzucaniem całej winy na „komunę” i PRL. Skupiając się na meritum, trzeba zauważyć dwa wątki.

Po pierwsze – widać, że nawet wśród myśliwych znajomość zasięgu i sensu akcji „Ożywić pola” jest wciąż nie taka, jaka być powinna. Istotnie, szkół w naszej akcji startuje bowiem znacznie mniej niż liczba podana w telewizyjnej wypowiedzi Przemysława Malca, ale główny problem to fakt, że właściwie żaden z uczestników dyskusji na portalu lowiecki.pl nie wykazał się głębszą wiedzą na ten temat.

Warto wszystkim przypomnieć to, o czym już wielokrotnie pisaliśmy. W kolej­nych, dziewięciu już, edycjach programu „Ożywić pola” wzięło udział ponad 600 różnych szkół z całej Polski, a licząc jej uczestników – uczniów, nauczycieli, myśliwych, leśników – to od 2005 roku bezpośrednio i aktywnie zaangażo­wało się w nią ponad 50 tysięcy dzieci i kilka tysięcy dorosłych. A biorąc pod uwagę charakter tego programu i fakt, że zadania w nim są realizowane przez cały rok szkolny, a nie jednorazowo, jak znana akcja „Sprzątanie świata”, jest to być może największa akcja edukacji ekologicznej dla młodzieży realizowana w Polsce. I nie jest to nasza – redaktorów „Łowca Polskiego” – opinia, ale specjali­stów w dziedzinie edukacji ekologicznej pracujących m.in. w Narodowym Fun­duszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

To, co warto podkreślić z satysfak­cją, to fakt, że w internetowej dysku­sji – poza typowo polskimi głosami, że to „nic nie warte”, znalazły się też wypowiedzi mądre i dojrzałe. Autor o nicku „Jeger” napisał na przykład: „Można takie akcje nazywać ściemą i propagandą, ale ja mam inne zdanie. Wiadomo, akcja »Ożywić pola« nie poprawi znacząco losu zwierzyny drob­nej, ale nie o to chyba w niej chodzi. Dzieciak, który własnoręcznie wsadzi drzewko w śródpolnej remizie, być może nie złamie już dla hecy drzewka w parku.

Cały tekst w kwietniowym numerze „Łowca Polskiego”

Mirosław Głogowski
ogólnopolski koordynator programu „Ożywić pola”
fot. Fotolia, Shutterstock, Karl – Heinz Volkmar

 

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter