Dzikie pasożyty

Niemieckie służby weterynaryjne przeprowadziły w 2015 roku szeroko zakrojone badania zwierzyny w landzie Saksonia-Anhalt.

fot. Stefan Meyers

Jak poinformował w sierpniu br. tam­tejszy Krajowy Urząd ds. Ochrony Kon­sumentów, przeprowadzono ponad 700 tys. takich badań, z których wynika, że zwierzęta dziko żyjące są nosicielami wielu groźnych dla ludzi chorób.

Na celowniku znalazł się przede wszystkim – szybko rozprzestrzeniający się w Niemczech – szop pracz. Wetery­narze stwierdzili, że co trzecie badane zwierzę tego gatunku było nosicielem groźnej dla człowieka glisty. Ze względu na to, że szop pracz często przebywa w pobliżu domostw, Krajowy Urząd ds. Ochrony Konsumentów dostrzega w tym powód do troski. Obecność w organizmie człowieka tej glisty będącej pasożytem może doprowadzić do niewydolności wielonarządowej, ślepoty, a nawet do śmierci. Zagro­żeni są przede wszystkim myśliwi, ale również dzieci, które mogą zetknąć się w piaskownicy z odchodami szopa.

W co trzecim martwym lisie wetery­narze znaleźli z kolei groźnego tasiemca. Ryzyko przeniesienia go na człowieka, według Krajowego Urzędu ds. Ochrony Konsumentów Saksonii-Anhalt, wiąże się przede wszystkim z możliwością zarażenia się psów, które biegając po lesie, mogą się zetknąć choćby z odchodami zakażonych lisów.

W przypadku dzików z kolei w co czwartym przypadku stwierdzono obecność wirusa zapalenia wątroby typu E. Cztery – tylko cztery, jak podkreśla Krajowy Urząd ds. Ochrony Konsu­mentów – osobniki były też nosicielami przywr, powodujących choroby mięśni.

Piotr Baraniecki / fot. Stefan Meyers

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter