Fałszywe oskarżenia

Niemieccy ekolodzy ciągle szukają nowych sposobów utrudniania życia myśliwym i wprowadzenia zakazu polowań.

W wielu parlamentach poszczególnych landów próbują forso­wać wprowadzanie nowych przepisów ograniczających listę gatunków łownych lub nowe regulacje dotyczące środowiska naturalnego, mające w efekcie uniemoż­liwiać polowania w wielu częściach Nie­miec. Jak na razie główne partie odrzucają w procesie legislacyjnym te inicjatywy.

Nową bronią ekologów w walce z myśliwymi stała się praktyka składa­nia przez nich do prokuratury kolej­nych doniesień o możliwości popeł­nienia przestępstwa przez myśliwych w związku z wykonywaniem przez nich polowania na danym terenie. Wyspe­cjalizowała się w tym prężna w Europie amerykańska organizacja PETA (Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwie­rząt), która regularnie rzuca fałszywe podejrzenia dotyczące rzekomych prze­stępstw popełnianych przez myśliwych.

Jak uzasadniają aktywiści PETA skła­dane do prokuratur w kolejnych niemiec­kich landach zawiadomienia o popeł­nieniu przestępstwa? Standardowe uzasadnienie takich doniesień brzmi: Nie było żadnej rozsądnej przyczyny zorgani­zowania polowania. Co warte podkreśle­nia, postępowania wstępne prowadzone w prokuraturach na bazie takich oskar­żeń we wszystkich jak dotąd przypad­kach kończyły się umorzeniem spraw z powodu braku znamion popełnienia przez myśliwych czynów zabronionych.

Aktywiści PETA nie ustępują jednak i zapowiadają dalsze wnioski do proku­ratury, twierdząc, że „przyroda regu­luje się sama”, polowania nie są więc potrzebne, a zatem nie są legalne. W świetle tych zapowiedzi głos zabrały oficjalnie władze Niemieckiego Związku Łowieckiego (DJV).

„PETA regularnie i bezpodstawnie stosuje ten piarowski trik (tj. składanie zawiadomień o przestępstwie – przyp. MB), żeby absorbować władze. Donosy PETA mają tylko jeden cel: postawić w złym świetle legalne polowania i ich uczestników”, oświadczył członek prezydium DJV, Ralph Mueller-Schal­lenberg. Poinformował on też, że DJV jest w posiadaniu ekspertyzy prawnej, z której wynika, że kierownictwo PETA narusza zasady działań charytatywnych i postępuje niekonstytucyjnie. Osoby kie­rujące tą organizacją były już w pierwszej instancji skazane z powodu podżega­nia, twierdziły bowiem m.in., że walka zbrojna w obronie zwierząt jest działa­niem w obronie sprawiedliwości, a wyła­manie drzwi w biurach DJV albo pod­palenie ciężarówki wiozącej mięso nie są czynami w tym świetle zabronionymi. Co ciekawe, w drugiej instancji postę­powanie to było umorzone z powodu „małej szkodliwości czynu”.

DJV, protestując przeciw tym – jak określił je Ralph Mueller-Schallenberg – „efekciarskim działaniom”, złożył na początku lutego br. kolejne oskarże­nie przeciwko pseudoekologom, m.in. z powodu wysuwania przez nich fałszy­wych i nieuzasadnionych podejrzeń pod adresem członków związku.

DJV radzi też myśliwym, aby wszel­kimi prawnymi środkami bronili się przed oskarżeniami PETA. Ci, których to dotknęło, mogą składać pozwy o znie­sławienie i skarżyć się na uniemożliwia­nie im realizacji prawnie dopuszczalnej aktywności, prowadzonej w interesie przyrody i w ramach wyznaczonych myśliwym przez państwo zadań. Wszyst­kim poszkodowanym członkom związek zapewnia pomoc prawną i organizacyjną.

Maciej Basiewicz / fot. Michael Migos

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter