Groźny kot polski

Wraz z końcem ubiegłego roku publikacji doczekały się wyniki pierwszych w Polsce szeroko zakrojonych badań porównaw­czych wpływu kotów domowych na śro­dowisko naturalne.

Zespół pracowni­ków naukowych warszawskiej SGGW, Polskiej Akademii Nauk i Instytutu Badawczego Leśnictwa dokonał analizy porównawczej diety kotów domowych zachowujących nieograniczony dostęp do środowiska w warunkach wiejskich i w warunkach miejskich.

Szacuje się, że koty domowe zabi­jają rocznie pomiędzy 100 a 350 tys. ptaków w Kanadzie oraz około 2,4 miliarda ptaków i 12,3 miliarda ssaków w Stanach Zjednoczonych. Odno­sząc to do skali, w wypadku Kanady daje to roczną liczbę ofiar na poziomie dochodzącym do 7 proc. całej popula­cji ptaków w południowej części tego kraju. Rekordowy odsetek kocich ofiar stwierdzono w Anglii, gdzie w niektó­rych rejonach śmiertelność wróbli osią­gnęła poziom 30 proc. populacji. Jako gatunek introdukowany przez człowieka koty ponoszą całkowitą odpowiedzial­ność za drastycznej redukcji liczebności lokalnych ssaków i torbaczy w Australii i na wielu wyspach Oceanii, gdzie udo­kumentowano liczne przypadki całko­witego wytępienia niektórych gatunków endemicznych. Nie ulega więc żadnych wątpliwości, że żyjące na wolności oraz zachowujące nieograniczoną swo­bodę koty domowe stanowią wyjąt­kowe zagrożenie dla bioróżnorodności środowiska.

Nie inaczej jest w polskich warun­kach. Różnice między środowiskami wiejskimi i miejskimi są stosunkowo niewielkie – wprawdzie w obu wypad­kach najliczniejszą grupę kocich ofiar stanowiły gryzonie, wciąż jednak koty zaliczały się do najskuteczniejszych ptasich drapieżników. Ptaki znalazły się na drugim miejscu listy miejskich ofiar i na trzecim w warunkach wiejskich, gdzie ustąpiły miejsca gadom. Szczegól­nie niepokojącym czynnikiem negatyw­nego wpływu kotów na środowisko jest fakt, że – podobnie jak ma to miejsce w innych częściach świata – ich drapież­nicza aktywność wiąże się z okreso­wymi zmianami w dostępie do ofiar. Oznacza to drastyczny wzrost presji ze strony drapieżników w okresie gniaz­dowania, co przekłada się bezpośred­nio na udatność ptasich lęgów w obu środowiskach.

Wzrost presji ze strony kotów na śro­dowisko naturalne związany jest bezpo­średnio z gęstością zaludnienia i w tym samym stopniu występuje w obu bada­nych środowiskach. Utrzymywanie ści­słego związku z człowiekiem i regularne korzystanie ze stałego dostępu do karmy nie ograniczyło drapieżniczych instynk­tów. Zarówno koty wiejskie, jak i miej­skie polowały na swoje ofiary z tą samą intensywnością, niezależnie od tego, czy było to opłacalne z punktu widze­nia kosztów energetycznych. Zdaniem naukowców, tego rodzaju relacja z czło­wiekiem jest powodem tzw. atypowych zachowań łowieckich, polegających na zabijaniu ofiar bez powodowanej głodem potrzeby – ofiary są chwytane i zabijane, lecz nie są zjadane i zostają porzucone.

Z badań wynika również, że – wbrew pozorom – koty miejskie odciskają silniejsze piętno na swoim lokalnym środowisku naturalnym niż koty wiej­skie. Z jednej strony jest to spowodo­wane zwiększoną gęstością zaludnienia, przekładającą się na ich zwiększoną liczebność, natomiast z drugiej wiąże się z brakiem naturalnych konkurentów, które w środowisku wiejskim zajmują wyższą pozycję łańcucha pokarmowego. Autorzy podkreślają, że zebrane przez nich dane bazują jedynie na analizie ofiar przynoszonych przez koty swoim właścicielom i faktyczna liczba ofiar – która mogłaby zostać stwierdzona jedynie w analizie treści pokarmowej – w rzeczywistości jest znacznie większa.

Paweł Tarski / fot. Shutterstock.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 23 Sep 2017

    • 22 Sep 2017

    • 21 Sep 2017

    • 20 Sep 2017

    • 19 Sep 2017

    • 18 Sep 2017

    • 17 Sep 2017

    • 16 Sep 2017

    • 15 Sep 2017

    • 14 Sep 2017