Kłusownicy w zoo

Nieznani sprawcy sfor­sowali ogrodzenie prywat­nego ogrodu zoologicznego w Thoiry pod Paryżem, pięcioma strzałami poło­żyli dorosłego samca nosorożca białego, wycięli rogi i ucie­kli.

W nocy z szóstego na siódmego marca nieznani sprawcy sfor­sowali ogrodzenie prywat­nego ogrodu zoologicznego w Thoiry pod Paryżem. Przełamali zabezpieczenia elektroniczne i weszli do budynku dla nosorożców. Pięcioma strzałami poło­żyli dorosłego samca nosorożca białego, łańcuchową piłą wycięli rogi i ucie­kli. Sprawców musiało coś spłoszyć, bo zabrali ze sobą tylko jeden, większy róg, i nie zrobili krzywdy pozostałym dwóm nosorożcom, przetrzymywanym w tej samej zagrodzie. To pierwszy taki atak na europejskie zoo, którego moty­wem było zdobycie rogu nosorożca.

Zabity zwierz, dwutonowy samiec Vince, miał cztery lata. Urodził się w jednym z holenderskich ogrodów zoologicznych. Od dwóch lat był ozdobą zwierzyńca w podparyskim Thoiry. Czarnorynkowa wartość jego zrabowanego 20-centymetrowego rogu to około 40 tys. euro.

W Chinach, Korei Południowej czy w Wietnamie sproszkowany róg noso­rożca uznawany jest za panaceum – mityczny lek, skuteczny na wszelkie choroby. Szczególną moc ma wyka­zywać w leczeniu raka. W medycynie wschodniej postrzegany jest także jako silny afrodyzjak. Profesjonalne bada­nia rogu nosorożca nie potwierdzają tych właściwości, ale w sporze z nauką zwycięża siła tradycji. Popyt na róg nosorożca od lat się zwiększa. Nakręca go nowo powstała kasta azjatyckich milionerów, dla których wysoka cena nie jest barierą w zdobyciu lekarstwa na wszystko. Legalny handel tym towa­rem jest zakazany, a to winduje koszty. Obecnie za kilogram sproszkowane rogu w Chinach i w Wietnamie trzeba płacić około 65 tys. dolarów.

Dostawcami surowca są świet­nie zorganizowane i uzbrojone klany kłusownicze o strukturze mafijnej. Działają głównie na południu Afryki. Swój minimalny udział na czarnym rynku mają złodzieje okradający afry­kańskie, europejskie i amerykańskie muzea przyrodnicze i prywatne kolek­cje trofeów myśliwskich. Dla final­nego odbiorcy nie ma znaczenia, czy dostaje róg świeżo strzelonego zwierza, czy sproszkowane trofeum zrabowane ze ściany myśliwego, zdobyte kilkadzie­siąt lat temu.

Niechlubną ciekawostką jest to, że w złodziejskim procederze biorą udział również Polacy. W 2012 roku austriacki sąd wymierzył kary od pół­tora roku do czterech lat więzienia czteroosobowej grupie polskich wła­mywaczy, którzy ukradli dwa rogi z myśliwskiej kolekcji prezentowanej na zamku Rastenberg w Dolnej Austrii. Wartość łupu wyceniono na 170 tys. euro. Z kolei dwa lata temu w Elblągu policja zatrzymała Polaka poszukiwa­nego europejskim nakazem aresztowa­nia wydanym przez sąd niemiecki. Męż­czyzna, wraz ze wspólnikiem, włamał się do jednego z muzeów przyrodni­czych. Ukradł tam cztery rogi nosoroż­ców. Niemiecka policja zidentyfiko­wała sprawców. Złodzieje nie wiedzieli, że rabunek rejestrują kamery wewnętrz­nego monitoringu.

Coraz częściej muzea i myśliwi zabezpieczają się, eksponując wierne repliki rogów, wklejone w oryginalne medaliony nosorożców. Prawdziwe rogi przechowywane są w dobrze strzeżo­nych magazynach, a nawet w banko­wych skrytkach depozytowych. Jednak nawet takie zabezpieczenie nie jest barierą. W Irlandii rabusie dostali się do skarbca Muzeum Narodowego. Skra­dli stamtąd cztery medaliony noso­rożców. Szefostwo muzeum wycofało nosorożce z ekspozycji stałej do skarbca właśnie w obawie przed włamaniem. Czarnorynkowa wartość łupu to pół miliona euro!

Nie można wykluczyć, że atak na francuski ogród zoologiczny to zwia­stun nowej przestępczej metody. W Europie Zachodniej działa sporo nie­dużych i słabo strzeżonych zwierzyńców z nosorożcami. Walka o rogi nie ustanie. Azja to obszar niewyobrażalnej biedy, ale i wielkiego bogactwa. Odbiorców, dla których cena nie gra roli, na pewno nie zabraknie.

Marek Ledwosiński / fot. GettyImages

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter