Kongres łuczników

W kwietniu obradował w War­szawie kongres Europej­skiej Federacji Bowhuntingu (EBF), która zrzesza 32 organizacje łuczników z całej Europy.

Gospodarzem tego wydarzenia było Polskie Stowarzy­szenie Myślistwa Łuczniczego (PBA). Nieprzypadkowo tegoroczny kongres zbiegł się z terminem HUBERTUSA EXPO 2018, jedną bowiem z atrakcji przygotowanych dla zagranicznych gości było zwiedzanie targów.

Goście oraz przedstawiciele admi­nistracji rządowej i samorządowej wysłuchali zagranicznych prelegentów z krajów, w których poluje się z łukiem. Przedstawiono sposoby efektywnego wykorzystania polowań łuczniczych w zarządzaniu dzikimi populacjami. Szczególną uwagę poświęcono sytu­acjom, w których – z uwagi na zasady bezpieczeństwa – zastosowanie broni palnej jest zbyt ryzykowne, a dotychcza­sowe metody, np. odłów zwierzyny, się nie sprawdziły.

Ogromne wrażenie na uczestnikach konferencji wywarł referat poświę­cony polowaniom łuczniczym na dziki w dużych aglomeracjach oraz na tere­nach podmiejskich w Hiszpanii. I tak na zlecenie władz Madrytu ponad pięćdziesięciu łuczników eliminowało dziki na terenach miejskich. Obecność czarnego zwierza stanowiła tam realne zagrożenie. Dochodziło do wypadków komunikacyjnych oraz nasilały się ataki na ludzi. Ze zdumieniem oraz niedo­wierzaniem zaproszeni goście oglądali materiały filmowe, które dokumento­wały liczne przykłady dzików potrafią­cych sforsować różne bariery i wtar­gnąć do budynków w poszukiwaniu pożywienia.

Ludność dodatkowo dokarmiała dziki, fundując sobie wątpliwą roz­rywkę. Zwierzęta zaczęły przechodzić na dzienny tryb aktywności, a miesz­kańcy miasta szybko doświadczyli, że dziki nie mogą być utożsamiane z kanapowymi pupilami. W drama­tycznych konfrontacjach ludzie zaczęli odnosić coraz większe obrażenia. Odstrzał dzików z broni palnej w mie­ście nie wchodził w rachubę. Dla­tego władze zdecydowały się skorzy­stać z pomocy łuczników. Polowanie z łuku wyklucza zarówno rykoszet, jak i ryzyko przypadkowego postrzelenia osób postronnych. Specyfika polowania sprawiła, że odstrzał odbywał się w nie­zwykle dyskretny sposób i nie wzbudzał sensacji wśród opinii publicznej.

Rezultaty przeszły najśmielsze ocze­kiwania. Populacja dzików w mieście została w znaczący sposób ograniczona. W oficjalnym komunikacie hiszpańskie Ministerstwo Środowiska potwierdziło niezwykłą skuteczność działań łuczni­ków oraz poszerzyło projekt o kolejne duże aglomeracje. Kolejne ciekawe przykłady zastosowania łuku miały miejsce w Finlandii oraz Estonii, gdzie łucznicy bronili wałów przeciwpowo­dziowych przed bobrami. Na zasto­sowanie łuku zdecydowano się tam z dwóch powodów. Po pierwsze – uży­cie broni palnej w wielu przypadkach było wykluczone z uwagi na bliskość terenów zurbanizowanych, a po dru­gie – nawet skuteczny strzał z broni powodował bezpowrotną utratę tuszy, która tonęła. Specjalnie przystosowany sprzęt umożliwiał upolowanie bobra bez ryzyka utraty tuszy. Wystrzelona strzała ciągnęła za sobą linkę wysnuwa­jącą się z kołowrotka przymocowanego do łuku. Specjalnie zaprojektowany grot uniemożliwiał zsunięcie się tuszy ze strzały podczas holowania upolo­wanego zwierzęcia do brzegu. Prosty i niezwykle efektywny sposób polowa­nia okazał się skuteczny w zarządzaniu bobrzymi populacjami.

Cieszy fakt, że kolejne kraje Europy dopuszczają łuk do łowiectwa. Ten trend umacnia łuczników w przeko­naniu, że nowoczesny łuk w rękach doświadczonego myśliwego może stano­wić efektywne, a zarazem humanitarne narzędzie łowieckie.

Ziemowit Tokarski / fot. iStock.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus