Łowieccy misjonarze

Łowy nie mogą się obyć bez rogu. Wiedzą o tym Lori i Richard McLane – Amery­kanie, którzy od 20 lat prowadzą w Pol­sce Kościół Zielonoświątkowców.

Są myśli­wymi i sygnalistami, cenią naszą łowiecką tradycję i promują ją również za oceanem.

Od chwili, gdy Richard – amerykań­ski myśliwy – rozpoczął w Polsce działal­ność misyjną, chciał wstąpić w szeregi PZŁ. Niestety, droga nie była prosta. Pastor naj­pierw musiał uzyskać kartę stałego pobytu, a dopiero później mógł rozpocząć kurs. To wtedy po raz pierwszy usłyszał o sygna­listyce i – choć sam nie myślał jeszcze o grze na rogu – postanowił namówić do tego mał­żonkę. Lori, która skończyła szkołę muzyczną i przez 40 lat grała na trąbce, pomysł bardzo się spodobał. Natychmiast zapisała się na kurs prowadzony przez Zespół Sygnalistów Myśliwskich „Echo”, działający przy ZO PZŁ w Warszawie. Ukończyła go z wyróżnieniem i dołączyła do zespołu. Richard poszedł w jej ślady kilka lat później. Od tej pory są z zespołem i zdobywają laury na konkursach.

Łowiectwo starają się promować nie tylko w Polsce, ale również w USA. Za każdym razem, gdy wracają do swego rodzimego Michigan, pastor z małżonką wkładają mundury i prezentują naszą kulturę łowiecką. Przekonują, że polowanie to nie tylko strzelanie do zwierząt, lecz przede wszystkim dba­nie o przyrodę i zdobywanie zdrowej dziczyzny.

O wielkim zaangażowaniu państwa McLane w promowa­niu łowiectwa przekonało się w tym roku pięcioro z członków zespołu „Echo”. Na początku czerwca przylecieli do Michi­gan, aby razem z nimi pokazywać naszą kulturę i zagrać kilka koncertów, w tym jeden przed największym sklepem węd­karsko-myśliwskim w USA – Cabelas. Koncertów i prezenta­cji sygnałów używanych podczas łowów wysłuchało kilkaset osób. W trakcie wizyty nie zabrakło spotkań z amerykańskimi myśliwymi, którzy z zaciekawieniem słuchali o naszych meto­dach polowań, stażu, kursach i egzaminach łowieckich. Zasko­czyła ich organizacja polowań zbiorowych z naganką i sposób porozumiewania się przy użyciu sygnałów łowieckich.

Podczas dziesięciodniowego pobytu członkowie zespołu wraz Richardem wybrali się na polowanie na szopy. Zwie­dzili park Tahquamenon Falls, słynący z pięknych wodospa­dów. Wszyscy mogli spróbować swych sił w strzelaniu z łuku i kuszy, używanych przez pastora do polowania.

Wacław Matysek

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter