Policja wszczyna śledztwo

Mamy pierw­sze ogniska afrykańskiego pomoru świń w woje­wództwie podkarpac­kim.

Wirus wdarł się do trzech gospodarstw rolnych w wiosce Nowe Sioło w gminie Cieszanów. Weterynarze nie mają wątpliwości, że chorobę do chlewów zawlókł czło­wiek. Miejscowi policjanci wszczęli w tej sprawie dochodzenie.

Województwo podkar­packie było do tej pory wolne od ASF. Nie znale­ziono tu ani jednego dzika padłego na afrykański pomór świń, nie było też ognisk u trzody chlewnej. Pod koniec lipca w wiosce Nowe Sioło zachorowały świnie. Miejscowy wetery­narz leczył je w kierunku niegroźnych pospoli­tych chorób zakaźnych. Gdy jedna sztuka padła, pobrane od niej próbki trafiły do Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach. Wyniki przy­szły 1 sierpnia – tucznika zabił ASF! Kilka dni póź­niej padły świnie w dwóch sąsiednich gospodar­stwach. Tu również specja­liści z Puław wykryli afry­kański pomór świń.

– Nie mamy wątpliwo­ści, chorobę do tych chle­wików zawlókł człowiek – twierdzi powiatowy lekarz weterynarii w Lubaczowie Jerzy Mazurkiewicz.

Wieś Nowe Sioło dzieli okolo 70 km od najbliż­szego miejsca znalezie­nia dzika z ASF i okolo 100 km od najbliższego gospodarstwa, w któ­rym stwierdzono cho­robę u świń. Wszystkie trzy chlewnie w podkar­packiej wiosce, chociaż nieduże, spełniały pod­stawowe warunki bioase­kuracji – gospodarstwa ogrodzone, z wydzieloną i odizolowaną częścią „świńską”, chronione matami dezynfekcyjnymi. Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Luba­czowie wszczął postę­powanie epizootyczne, które ma wyjaśnić, kto i w jakich okoliczno­ściach rozniósł chorobę. Równoległe dochodzenie prowadzi Wydział Krymi­nalny Komendy Powiato­wej Policji w Lubaczowie.

– Nasze czynności idą w kierunku prze­stępstwa niespełnienia wymagań weterynaryj­nych i spowodowania przez to zagrożenia epi­zootycznego – potwier­dza mł. asp. Monika Tomczyszyn-Pachołek z policji w Lubaczo­wie. – Przepisy karne ustawy o ochronie zdro­wia zwierząt i zwalcza­niu chorób zakaźnych zwierząt przewidują za to do roku więzienia.

Podejrzenia śledczych są uzasadnione. Specjaliści ustalili, że średnia pręd­kość przesuwania się ASF metodami naturalnymi, czyli z udziałem dzików, drapieżników, gryzoni i owadów, to około 2 km miesięcznie. Zatem bez udziału człowieka wirus mógłby tu dotrzeć dopiero za kilka lat.

Podkarpacie to już piąte województwo w kraju dotknięte ASF, obok war­mińsko-mazurskiego, podlaskiego, lubelskiego i mazowieckiego. Dotych­czas wykryto w Polsce 2676 przypadków ASF u dzików, a dodatkowo wirus wkradł się do 195 gospodarstw, gdzie trzy­mano świnie.

Marek Ledwosiński

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter