Manipulacja pseudoekologów

Wśród posłów partii rządzącej znajdą się zwolennicy złożenia wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, aby sprawdzić zgodność z Konstytucją przepisu o zakazie udziału dzieci w polowaniach – mówi Edward Siarka, członek klubu PiS.

Jak się panu posłowi podoba znowelizowane Prawo łowieckie?

– Ktoś, komu bliska jest aktywna ochrona przyrody, kto zna wartość i piękno łowieckiej tradycji, nie może być, oczywiście, z takich rozstrzygnięć zadowolony. W debacie na temat łowiec­twa liczyły się wyłącznie emocje, zabra­kło natomiast faktów. Zwolenników zniszczenia dorobku polskich myśliwych i leśników nie interesował nasz udział w odbudowie populacji żubra, bobra czy sokoła wędrownego. Nikogo nie obcho­dzi program edukacji „Ożywić pola” czy ratowanie głuszców. Dawno nie byłem świadkiem tak mało merytorycznej dys­kusji i przegłosowania złych dla naszej przyrody rozwiązań prawnych.

Odnoszę wrażenie, że wielu posłów PiS zdawało sobie z tego sprawę.

– Zaskoczyła mnie skala poparcia dla nowelizacji, tym bardziej że wcześniej, podczas posiedzenia zespołu parlamen­tarnego, udało się z panem ministrem Henrykiem Kowalczykiem osiągnąć pewien konsensus. Do niezrozumia­łej sytuacji doszło natomiast w trakcie głosowania w Sejmie – dzięki głosom parlamentarzystów PiS zatwierdzono daleko idące poprawki zgłaszane przez Platformę Obywatelską, która to partia ostatecznie i tak opowiedziała się prze­ciw nowemu prawu. Wszystko to nie jest dla mnie logiczne.

Ale wiem, że tylko dzięki myśliwym w parlamencie udało się odrzucić wiele zupełnie nieracjonalnych postulatów zgłaszanych przez pseudoekologów, któ­rzy chcieli choćby zakazać polowania w odległości 500 metrów od zabudo­wań. Ostatecznie skończyło się na 150 metrach. Naprawdę niewiele brakowało, by na połowie terytorium kraju nie wolno było polować!

Wbrew absurdalnym żądaniom eko­logów możemy również strzelać z amu­nicji zawierającej ołów. Parlamentarzy­ści nie uwierzyli, że stanowi to istotne zagrożenie dla środowiska naturalnego oraz naszego zdrowia. I słusznie! Wszak coraz więcej państw w Europie odcho­dzi od zakazu używania takiej amunicji!

Zrezygnowano z zapisu, że odszkodowania za szkody łowieckie przysługują również na terenach wyłączonych z polowania.

– A było przecież takie niebezpie­czeństwo! W trakcie szukania kompro­misu upraszczano procedurę wyłączania gruntów i nie wiadomo skąd znalazło się w projekcie takie rozwiązanie. Nie muszę tłumaczyć myśliwym, do czego taki zapis doprowadziłby w ciągu kilku miesięcy.

Czy pana zdaniem nowy system szacowania szkód zda egzamin?

– Radzieccy dowódcy stosowali na froncie manewr zwany rozpoznaniem bojem. Zwykle ponosili przy tym ciężkie straty, ale czasem udawało się w efek­townym stylu osiągnąć zamierzony cel. Podobnie postąpił teraz nasz parlament. Tyle że tym razem z pewnością nie odno­tujemy spektakularnego sukcesu, a koszt bez dwóch zdań będzie bardzo wysoki.

Dotychczasowy system opierał się na społecznym szacowaniu przez myśli­wych. Mam osobiste doświadczenia. Sam wielokrotnie po pracy – niekiedy w garniturze – szacowałem szkody. Jest to możliwe, ale bardzo wątpię, że takie poświęcenie będą wykazywać urzędnicy gmin. W wyniku nowelizacji wycena szkód uległa zbiurokratyzowaniu. Rol­nicy na razie nie wiedzą, że wkrótce, zamiast zadzwonić do myśliwego, będą musieli złożyć wniosek do gminy i pocze­kać, aż gmina wyśle urzędników… To bez wątpienia najsłabszy punkt nowej ustawy i najpóźniej latem będziemy musieli ją znowelizować. Problem odszkodowań, moim zdaniem, narośnie do nieznanych dotąd rozmiarów.

Wszystkich myśliwych najbardziej zabolał zakaz uczestnictwa dzieci w polowaniach.

– Zdaję sobie z tego sprawę. Wszyst­kie poprawki tak zwanej strony spo­łecznej, która skupia głównie środowi­ska wegan, miały za cel uniemożliwić polowanie. Świadomie wywołali wielkie emocje, które udzieliły się parlamenta­rzystom. Większość, niestety, nie tylko nie rozumie łowiectwa, ale nie ma ele­mentarnej wiedzy o tym, jak ono dzisiaj wygląda. Dlatego uważam, że w spokoj­nej dyskusji uda się wielu posłów PiS przekonać do zaskarżenia tego przepisu do Trybunału Konstytucyjnego.

Rozmawiał Paweł Gdula

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter