Myłkus od Huberta

Scenariusze, jakie pisze życie, uznaliby za mało realne nawet obdarzeni wyjątkowo bujną wyobraźnią filmowcy z Hollywood.

Kamil Bartosiński z Koła Łowieckiego „Szarak” z Otwocka w tym samym miej­scu, w odstępie roku (co do dnia!) strzelił dwa oryginalne myłkusy. Za łowiecki sukces za pierwszym razem przyszło mu jednak zapłacić wysoką cenę…

Rok temu upatrzył sobie medalo­wego rogacza i to jego szukał w uroczy­sku Glinki, pośród łąk poznaczonych kępami remiz, w pobliżu Wisły. Na wab przyszedł jednak trzytykowiec. Kiedy kula sięgnęła celu, myśliwy zadbał o ostatni kęs i pieczęć. Następnie – wciąż uniesiony łowieckim sukcesem – przystąpił do patroszenia i odbicia łba. Jeden nieostrożny ruch wystarczył, by ostrze noża ześlizgnęło się po kości i przecięło więzadła w kciuku…

Chwila nieuwagi praktycznie wyłą­czyła Kamila z polowania do końca sezonu. Przeszedł w tym czasie trzy operacje, a później czekała go jeszcze żmudna rehabilitacja. Hubert czuwał jednak nad swym sługą.

W pierwszych dniach lipca tego roku, w tym samym łowisku myśliwy dostrzegł kolejnego ciekawego roga­cza. Zapadał już zmrok, kozioł znik­nął równie niespodziewanie, jak się pojawił, ale Kamil zdążył się zoriento­wać, że to fantastyczny myłkus. Od tej chwili łowca powracał tam podczas każdego polowania, i to o różnych porach. Na próżno. „Już go więcej nie spotkasz” – ocenił łowczy. Jak się oka­zało, nie miał racji.

Nadeszła rocznica pechowego zdarze­nia 30 lipca 2017 roku. Kamil, którego świt zastał w łowisku, nie próżnował. Do siódmej zdążył strzelić przelatka i trzy lisy, a wracając do domu, postano­wił raz jeszcze przejechać drogą, gdzie widział myłkusa. Kiedy między krza­kami mignęła płowa suknia, emocje się­gnęły zenitu. Podniósł lornetkę i zyskał pewność. To był TEN rogacz!

Ważące 500 g parostki o formie ósmaka nieregularnego, z potężną odnogą bojową wyrastającą tuż znad róży, stanowią najciekawsze trofeum w kolekcji Kamila. I przypominają szczęśliwemu łowcy, że nasz patron ceni i nagradza autentyczną pasję, poświęce­nie i wytrwałość.

Kamil wypatroszył i odbił kolejne parostki. Powoli i ostrożnie! Nie poniósł tym razem uszczerbku na zdrowiu, ale i tak można przyjąć, że 30 lipca przy­szłego roku z pewnością pojawi się w wiadomym uroczysku. Tak na wszelki wypadek.

Bartosz Marzec

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 19 Oct 2017

    • 17 Oct 2017

    • 16 Oct 2017

    • 15 Oct 2017

    • 14 Oct 2017

    • 13 Oct 2017

    • 11 Oct 2017

    • 10 Oct 2017

    • 9 Oct 2017

    • 9 Oct 2017