Myśliwi są niezbędni

Wilfried Pabst, znany niemiecki przedsiębiorca, jest żywym dowodem na to, że łowiectwo jest kluczowym elementem wsparcia ochrony przyrody.

Z własnej kieszeni finansuje między innymi doskonale zorganizowany i wyjątkowo sprawnie prowadzony prywatny park ochrony przyrody Sango, położony w samym sercu doliny Save we wschodniej części Zimbabwe.

Kilkadziesiąt lat temu obszar doliny stanowiły pastwiska bydła, dziś w samym Sango, które zajmuje około 17 proc. powierzchni doliny, zamieszkuje szacunkowa liczba około 200 tys. ssaków, w tym 160 nosorożców. Przedsięwzięcie to okazuje się być na tyle skuteczne, że w ciągu najbliższych sześciu lat w Sango ma zostać odłowionych 6 tys. dużych ssaków, które przekazane zostaną w darze dla odtworzenia dzikiej populacji zwierząt w Parku Narodowym Zinave w sąsiednim Mozambiku.

Wiadomość ta odbiła się szerokim echem w prasie przyrodniczej, początkowo generując ogromne poparcie ze strony organizacji antyłowieckich. Sango stawiane było za modelowy przykład praktycznej ochrony przyrody. Początkowy zachwyt szybko przerodził się jednak w zakłopotanie, kiedy okazało się, że jednym z kluczowych elementów finansowania działalności parku Sango są komercyjne polowania.

– Niezbędny poziom finansowania tego rodzaju działalności wymaga harmonijnego połączenia wszystkich rodzajów turystyki i zrównoważonego gospodarowania zasobami – tłumaczy Wilfried Pabst, który zakupił Sango w 1993 roku i po 10 latach przygotowań uruchomił na jego terenie działalność turystyczną. Dziś 60 proc. przychodów generują komercyjne polowania, dla których przewidywany jest wyjątkowo umiarkowany odstrzał około 200 osobników rocznie, co stanowi zaledwie jeden promil ogólnej liczebności. Dla porównania turystyka niełowiecka generuje zaledwie 10 proc. przychodów, a pozostałe 30 proc. Kosztów pokrywane jest z prywatnej kieszeni właściciela.

– Nie ma innej możliwości – wyjaśnia przedsiębiorca. – Gdyby z jakiegokolwiek powodu odstrzały zostały wstrzymane, jak życzyłaby sobie tego zdecydowana większość organizacji działających pod hasłami ochrony przyrody, park utraciłby płynność finansową po kilku miesiącach, a większość populacji zasiedlających go zwierząt padłaby łupem kłusowników w ciągu zaledwie roku. Jestem żywym dowodem na to, że łowiectwo jest kluczowym elementem wsparcia ochrony przyrody – dodaje Pabst.

Gabriel Wolniewicz / fot. Clarissa Blackburn (flickr.com)

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter