Najstarszy przyjaciel myśliwego

Szpice w tym samym stopniu posługują się wzrokiem, co węchem. Zdaniem kynologów, fakt ten sprawia, że podczas polowania, zwłaszcza w trudnych warunkach pogodowych i terenowych, górują one nad innymi rasami psów myśliwskich.

 

Okazją do przyjrzenia się umiejętnościom szpiców będą warsztaty szkoleniowe podczas najbliższego WWW.INCORSA.PL Złajowiska, które potrwa od 26 do 29 majaSzpic to nie tylko najlepszy, ale i najstarszy przyjaciel czło­wieka zamieszkującego Północ. Towarzyszy nam od zarania dziejów zarówno w podróży (jako pies zaprzę­gowy), jak i na polowaniu. Ciekawe, że jeszcze u schyłku XIX stulecia w Europie, a nawet na znacznych obszarach Rosji, o łajkach, najpopu­larniejszych w Polsce przedstawiciel­kach rodziny szpiców, tak naprawdę wiedziano niewiele. Do Polski wieści o nich docierały m.in. za pośrednic­twem „Łowca Polskiego” i zamieszcza­nego na naszych łamach przez Augusta Sztolcmana cyklu artykułów „O pocho­dzeniu psa”. W kwietniu 1899 roku pisał on: „W czasie pobytu mojego w irkuckiej guberni nabyłem psa z rasy miejscowych łajek (szczekaczy), należą­cych do wielkiej grupy psów północ­nych. Psy te są różnej wielkości; zwykle średniej, a częściej małej jak dużej; mordy mają dość ostro zakończone, uszy stojące i bardzo ruchliwe, ogony puszyste i silnie na grzbiet zakręcone, sierść średniej długości, lecz bardzo gęstą. W ogóle wziąwszy, psy typu północnego podobniejsze są do wilków od innych ras”.

W międzywojniu relację o łowach z łajkami na głuszce zdał naszym czy­telnikom Bolesław Świętorzecki, który polował na terenach guberni wiackiej. Pisał on wtedy: „O nabycie dobrej łajki, oszczekującej ptactwo, a nie ugania­jącej się za wiewiórkami, było bardzo trudno, ale dowiedziałem się o istnieniu dwóch takich psów, żaden jednak z ich właścicieli nie chciał łajki odsprzedać. Z wielkim trudem namówiłem w końcu jednego, by mi pożyczył psa na parę tygodni. Mądre to było zwierzę, ale też i strasznie dzikie. Pomimo że je sam karmiłem, musiałem stracić kilka dni, zanim przyzwyczaiłem do sie­bie i mogłem je nie na uwięzi brać ze sobą…”.

W wydanej w 1939 roku książce „Rasy psów” Ignacy Mann w ten spo­sób podsumował łowieckie zdolności łajek: „Jako psy myśliwskie łączą w sobie wszystkie cechy psów goń­czych, tropowców czy posokowców; idą na każdego zwierza, czy to będzie niedźwiedź, wydra czy łoś”. Na Pół­nocy z powodzeniem polowano z nimi na rysie. Łajka wypłasza zwierza i oszczekując drzewo, na którym zna­lazł on schronienie, umożliwia myśli­wemu podejście na dystans strzału. Ten sposób polowania doskonale sprawdza się dziś w Polsce, pozwala­jąc na redukcję tak niebezpiecznego drapieżnika jak tumak. Adam Kolator, leśniczy z Nadleśnictwa Augustów, w ciągu pięciu lat strzelił spod swoich psów ponad sto kun.

Cały tekst w majowym numerze „Łowca Polskiego”

Bartosz Marzec / fot. Rafał Łapiński, Archiwum Klubu Szpiców Myśliwskich

R20120128-13-25-10 OL9A9853 R20120128-12-48-14

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter