Niemcy się bronią

Choć oficjalnie Niemcy pozostają wolne od przypadków ASF (afry­kańskiego pomoru świń), tam­tejsze władze wprowadziły kolejne prze­pisy mające – w założeniu – zatrzymać zarazę na linii Odry i Nysy.

W marcu, na wniosek rządu w Berlinie, parlament zatwierdził – mimo protestów zielonych, a także Niemieckiego Związku Łowiec­kiego (DJV) – zniesienie okresu ochron­nego na dziki.

Warto zaznaczyć, że ostateczne pro­pozycje rządu Angeli Merkel i tak były mniej restrykcyjne niż początkowe założenia niemieckich polityków, znaj­dujących się pod silną presją rolników, które zakładały nie tylko całoroczny odstrzał, ale również eliminację jak największej liczby loch i warchlaków. Dopiero po protestach myśliwych, któ­rzy od tygodni zapowiadali, że do loch z małymi strzelać nie będą, wykreślono ten paragraf z nowej ustawy.

Nadal jednak temat ten wywołuje w Niemczech wielkie emocje. Organi­zacje zielonych apelują m.in. do władz poszczególnych landów, by nie zgadzały się na wprowadzanie na swych teryto­riach tych – jak stwierdziła przewod­nicząca Związku Ochrony Zwierząt Meklemburgii-Pomorza, Kerstin Lenz – „histerycznych przepisów. To nie dziki są problemem przy rozprzestrzenianiu się pomoru. Jest nim człowiek”.

Coraz częściej potwierdzane są infor­macje o roznoszeniu choroby poprzez produkty spożywcze. Zdaniem części naukowców, masowy odstrzał dzików to złe rozwiązanie. A redukcja karmią­cych samic jest sprzeczna z przepisami o ochronie zwierzyny.

Wielu myśliwych podziela tę opinię. Zwracają na to uwagę także władze Niemieckiego Związku Łowieckiego. Wiceprzewodniczący DJV, Torsten Rein­wald, zwrócił m.in. uwagę, że w całych Niemczech strzela się rocznie ponad pół miliona dzików, ale nie widać jednak wpływu odstrzału na wielkość popu­lacji. Według DJV populacja dzików zwiększa się wciąż na skutek zmian klimatu i upraw rolnych, czego – jak stwierdził Reinwald – „nie możemy zmienić za pomocą strzelby”.

Niemieccy myśliwi podkreślają, że całoroczne polowanie na dziki nie zapobiegnie rozprzestrzenianiu się ASF, gdyż to ludzie są czynnikiem ryzyka numer jeden w tej dziedzinie. Dlatego, ich zdaniem, niemiecki rząd powinien skoncentrować się w walce z ASF na pil­nowaniu higieny w zakładach rolnych.

Piotr Baraniecki / fot. iStock

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter