Nowelizacja do poprawki

O potrzebie stworzenia silnej reprezentacji myśliwych zarówno w samorządach, jak i parlamencie mówi myśliwy i senator Józef Zając.

– Podczas debaty w Senacie tłumaczył pan, że łowiectwo służy przyrodzie, a udział w polowaniu nie tylko nie demoralizuje młodzieży, ale uczy ją odpowiedzialności. Niewiele z tego jednak wyniknęło i poprawki liberalizujące naszą ustawę zostały odrzucone. Co się właściwie stało?

– Obawiam się, że znaczna część społeczeństwa, żyjąc z daleka od natury i nie rozumiejąc jej odwiecznych praw, nie widzi sensu prowadzenia gospodarki łowieckiej, a na myśliwych patrzy jak na wąską i hermetyczną grupę hasającą beztrosko po polach i lasach i czerpiącą przyjemność ze strzelania do „biednych sarenek”. Ten brak wiedzy i narastające na gruncie modnego dzisiaj ochroniar­stwa uprzedzenia wykorzystują osoby uważające siebie za obrońców przyrody, które w istocie dla środowiska natural­nego nie zrobiły nic konkretnego.

Wszystko to nie pozostało bez wpływu na decyzję Senatu. O nastro­jach tam panujących najlepiej świadczą zdumiewające wystąpienia kilku sena­torów, którzy bezpardonowo zaata­kowali środowisko łowieckie, a gdy ich później pytałem, czy brali udział w polowaniu, odparli, że nie, ale i tak wiedzą, że myśliwi postępują nieetycz­nie. Mało tego, jedna z tych osób dała do zrozumienia, że rodzicom nie wolno zabierać dzieci na polowanie, tak jak nie wolno im pozwalać, aby dzieci piły alkohol.

– W efekcie ograniczono rodzicom konstytucyjne prawo do wychowania dzieci.

– W ten sposób uczyniono nie­bezpieczny precedens. Bo kto wie, co jeszcze w przyszłości ustawodawca uzna za niedopuszczalne, gdy chodzi o wychowanie dzieci? Dziś jest to polo­wanie, które wcale nie musi się kończyć strzałem i śmiercią zwierzyny. A jutro?

– W Senacie podkreślał Pan, że PZŁ pozostawał zawsze organizacją apolityczną.

– Tak. I uważam to za naszą wielką zaletę. Nie dawaliśmy się wciągnąć do politycznych rozgrywek i tak powinno pozostać. O ile jednak my nie intereso­waliśmy się polityką, to okresowo poli­tyka zainteresowała się nami. Musimy z tego wyciągnąć wniosek. Przegłosowana ustawa – narusza głęboko niezależność naszej blisko 100-letniej organizacji. To kolejny bardzo niepokojący sygnał. Musimy bronić wizerunku polskiego łowiectwa, współtworzonego przez Win­centego Pola i Juliusza Kossaka. Myślistwo zawsze miało nutę szlachetności, nigdy nie tolerowało prostactwa.

– Czy niekorzystne zapisy mogą zostać w przyszłości zmienione?

– Wierzę, że nadejdzie czas otrzeź­wienia, ale nie sądzę, aby stało się to natychmiast. Ostatnimi czasy nastała osobliwa moda, by głosowania w obu izbach parlamentu odbywały się w sprinterskim tempie. Refleksja przy­chodzi później i wtedy wprowadza się poprawki! Jestem przekonany, że i tym razem, kiedy opadną emocje, docze­kamy się nowelizacji.

– Czy myśliwi i związek ponoszą część winy za obecną sytuację?

– Do pewnego stopnia, niestety, tak. Miałem sygnały, że część kół łowiec­kich jest całkowicie zamknięta w sensie naboru nowych członków. Co gor­sza, mało się w nich dba o integrację z lokalną społecznością i nie prowadzi się choćby elementarnej edukacji eko­logicznej. W ten sposób niektóre koła separują się od lokalnego społeczeństwa. Dlatego też myśliwi bywają coraz częściej uznawani za obcych. Sytuację pogarszało umieszczanie w Internecie zdjęć i filmów z polowań, które nie zawsze nadają się do publicznej prezentacji. Dokumentują one bowiem często incydenty, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Niestety, nasze środowisko i związek nie zawsze, w mojej opinii, reagowały adekwatnie.

– Nadchodzą niełatwe czasy. Na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę?

– Każdy myśliwy powinien kształ­tować opinię o polskim łowiectwie. Najskuteczniej będzie to czynił, będąc blisko władzy lub nawet ją sprawując. W parlamencie i samorządach musi się więc znaleźć więcej myśliwych. Nie możemy ograniczać się do wspierania polityków, którzy dzielą z nami tę samą pasję. Warto pomyśleć o stworzeniu znaczącej reprezentacji myśliwych pochodzących z różnych środowisk i faktycznie zajmujących się ochroną przyrody.

Rozmawiał Maciej Nartowski

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter