Odstrzał kruków

Szkocka agencja zajmująca się ochroną dziedzictwa natural­nego wzywa do redukcji liczebności kruków.

fot. FotoliaSzkocka agencja zajmująca się ochroną dziedzictwa natural­nego (Scottish Natural Heritage) wzywa do redukcji liczebności kruków. Specjalna ustawa wciągająca kruki na listę zwierząt łownych dostępnych do odstrzału na podstawie ogólnej licencji łowieckiej jako działanie mające na celu „zapobieganie poważ­nym szkodom dla zwierząt” czeka na głosowanie i ma szansę obowiązy­wać od początku 2017 roku.

Wyłączenie ochrony szkockich kruków jest długo oczekiwanym postulatem hodowców owiec, którzy bezsilnie obserwują coraz intensyw­niejszą presję tych drapieżników na swoje stada. Niektóre kruki wręcz wyspecjalizowały się w nękaniu owiec. Wybrane osobniki są zaciekle atakowane przez stada młodocia­nych kruków, które silnymi dziobami zadają swojej ofierze dziesiątki ran. Atakując przede wszystkim nieosło­nięte wełną tkanki miękkie – obszary wokół odbytu, jamy ustnej i oczu, a także ścięgna – eliminują możliwość skutecznej obrony i ucieczki, dopro­wadzając do wycieńczenia i śmierci.

Ofiarami tego rodzaju ataków padają najczęściej jagnięta, zwłaszcza te, które miały pecha urodzić się jako jedno z bliźniąt. Zaobserwowano, że stada złożone z kilkudziesięciu kruków opracowały sprawdzony scenariusz ataku. Atakując jagnięta, kruki muszą się liczyć z interwen­cją ich matek, ale koncentrując się na bliźniętach, zmuszają owcę do wyboru – nie może ona równie skutecznie bronić obu jagniąt i musi jedno z nich poświęcić, aby uratować drugie. Zaobserwowano również ataki na owce w trakcie porodu, kiedy to jagnięta były uśmiercane przez ptaki jeszcze przed jego zakończe­niem. W ostatnich latach coraz częściej zdarzają się sytuacje, kiedy na poszczególnych farmach kruki skutecznie eliminują cały przychówek danego roku.

Jak podkreślają zwolennicy wprowadzenia odstrzału, dotychcza­sowe szacunki liczebności kruków zupełnie nie przystają do rzeczywi­stości. Liczebność tych ptaków wciąż określana jest bowiem na podstawie inwentaryzacji z 2009 roku wskazu­jącej na 7 tys. par lęgowych i w żaden sposób nie obejmuje najważniejszego źródła problemów z krukami – niedo­szacowanej liczebności młodocianych osobników, które nie przystępują do lęgów.

Łukasz Kołakowski / fot. Fotolia

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter