Pantera na wolności

Mieszkańcy Kornwalii doma­gają się wyjaśnień po tym, jak grasujący po okolicy dziki kot został schwytany w zmody­fikowaną pułapkę myśliwską. Lam­part – a dokładnie irbis, czyli pantera śnieżna – uciekł swojemu właścicie­lowi z zamkniętej hodowli.

Samo­dzielne próby odnalezienia i schwytania kota zakończyły się niepowodzeniem, podobnie jak próba zwabienia go z wykorzystaniem jego partnerki prze­prowadzona przez ściągniętych na miej­sce specjalistów. Dopiero po tygodniu udało się go schwytać w specjalnie zmodyfikowane wnyki, kładąc kres jego łowieckiej szarży.

Okazało się, że zwierzę znakomi­cie odnalazło się na wolności, czyniąc w tym czasie spore straty w lokalnym pogłowiu owiec. Właściciel stada twier­dzi, że zwierzę wpadło w szał zabijania, dokonując prawdziwej rzezi. Niezado­wolenia nie kryją również okoliczni mieszkańcy, którzy twierdzą, że nikt nie poinformował ich o zagrożeniu.

– Nasze dzieci bawiły się w tym czasie na zewnątrz. Gdybyśmy wie­dzieli o sytuacji, z pewnością zosta­łyby w domu – twierdzą poruszeni. – Na szczęście nikt nie został ranny, ale zagrożenie było całkiem realne.

Irbis śnieżny albo pantera śnieżna bądź śnieżny leopard (Panthera uncia) do niedawna zaliczany był do monoty­powego rodzaju Irbis, jednak na pod­stawie analizy genetycznej stwierdzono, że zwierzę jest blisko spokrewnione z tygrysem. Różnice morfologiczne spowodowane są specyfiką zasiedla­nego terytorium – irbisy żyją głównie w Himalajach i w górach Tybetu, zwy­kle nad granicą lasu, niekiedy na wyso­kości nawet 6000 m n.p.m.

Piotr Leśniewski / fot. iStcok.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus