Plagi madryckie

Władze Madrytu niechętnie przyznają, że nie radzą sobie z niepożądanymi mieszkańcami hiszpańskiej stolicy. 

Kłopot sprawiają dziki, które znakomicie odnajdują się w warunkach miejskich i spotykane są niemal w każdym parku i kompleksie zieleni, a także papugi, które w ogromnych ilościach zagrażają wielu rodzimym gatunkom, np. wróblom.

Mnichy (Myiopsitta monachus) pochodzą z Ameryki Połu­dniowej i podobnie jak obecne również w Polsce aleksandretty obrożne (Psittacula krameri) należą do najlepiej przystosowa­nych do chłodnego klimatu gatunków papug. Oba gatunki zostały introdukowane w Europie i dziś znajdują się na czele długiej listy gatunków inwazyjnych, które radzą sobie u nas znakomicie.

Obserwacje wskazują na niezwykłe tempo adaptacyjne papug – pierwsze osobniki widziane były w Madrycie w 1985 roku, ale dopiero 1993 rok uznaje się za właściwy początek ekspancji mnich w mieście, kiedy stwierdzono tam obec­ność 25 gniazdujących par. Najnowsze szacunki mówią, że w Madryt zasiedla dziś populacja około 7 tys. mnich, co stanowi ponad 35 proc. całej hiszpańskiej populacji. Mieszkańcy niektórych dzielnic skarżą się, że aktywne nocą papugi nie pozwalają im spać. Są one również nietolerancyjne względem innych gatunków, które zmuszone są szukać sobie miejsca gdzie indziej.

Podobny problem dotyczy dzików. Przedstawiciele madryckiego biura ochrony środowiska i departamentu rol­nictwa od dawna mówią, że dziki „powinny być uznane za plagę”, domagają się od władz podjęcia bardziej rady­kalnych działań i przestrzegają mieszkańców, by pod żad­nym pozorem nie lekceważyli niebezpieczeństwa zwią­zanego z obecnością tych zwierząt. Dotychczas władze Madrytu stwierdzały, że wciąż „poszukują humanitarnych metod uśmiercania, które zapewnią skuteczną kontrolę liczebności i pozwolą wykorzystać zdobyte w ten sposób mięso, np. w formie darowizny na potrzeby organizacji humanitarnych”.

Jak dotąd żadne szczegóły planu walki z dzikami i papu­gami nie zostały podane do publicznej wiadomości. „Dobrze poinformowane źródła” donoszą jednak, że wobec niesku­teczności wszelkich dotychczasowych form kontroli władze miejskie kręcą się wokół, jak się wydaje, jedynego skutecznego pomysłu, którego jednocześnie próbują za wszelką cenę unik­nąć – wezwać na pomoc myśliwych i umożliwić im polowanie w granicach miasta.

Michał Ajdukiewicz / fot. Reporter, commons.wikimedia.org (Zaqarbal/Madrid2013, מינוזיג)

 

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter