Powrót ptasiej grypy

Pod koniec października na brzegu jeziora Dąbie w Lubczynie spacerowicze znaleźli kilkanaście martwych kaczek.

Na wodzie unosiło się kilkadziesiąt kolejnych nieżywych krzyżówek. Straż gminna wyłowiła truchła. Powiatowy lekarz weterynarii przesłał je do badań. Wstępną diagnozę postawił Zakład Higieny Weterynaryjnej w Szczecinie. Wyniki potwierdził Państwowy Instytut Weterynaryjny – Państwowy Instytut Badawczy w Puławach. Kaczki zabiła ptasia grypa.

– Nie jest to złej sławy wirus H5N1, który kilka lat temu budził histerię w całej Europie. To wirus H5N8. Nie ma na razie informacji, by szkodził ludziom, ale jest wysoce niebezpieczny dla ptaków – informuje powiatowy lekarz weterynarii w Goleniowie dr Zdzisław Czerwiński.

Przez kolejne dni wody jeziora patrolowała łódź służb miejskich. Wyłowiono kolejne martwe ptaki – krzyżówki i mewy. Łącznie około stu sztuk. Ich tuszki zutylizowała specjali­styczna firma.

Ptasia grypa to stały element środo­wiska. Przypadki pojawiają się najczę­ściej w okresie jesiennych wędrówek ptaków migrujących. Wykrycie wirusa u dzikiego ptactwa nie jest przyczyną wprowadzenia najostrzejszych rygo­rów sanitarnych. Nie ma ograniczeń w wykonywaniu polowania. Sytu­acja jednak się zmieni, jeśli choroba wkroczy do kurników. Najmocniej dotknie hodowców. Konieczne będą wybicie zagrożonych stad i restrykcje w obrocie drobiem. W strefach bez­pieczeństwa zakazane będą polowania na pióro. W tym wypadku interes rolników i myśliwych jest wspólny – wirus ptasiej grypy nie może wejść do gospodarstw.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zwołało w połowie listopada sztabową naradę wojewódzkich lekarzy weterynarii oraz specjalistów z instytutu w Puławach. Na zagrożo­nym obszarze służba weterynaryjna wprowadziła podstawowe zasady ochronne. Drób musi być trzymany pod zamknięciem, by nie dopuścić do kontaktu z dzikim ptactwem. Pasza i ściółka mają być zabezpieczone przed dostępem dzikich zwierząt. Obsługa kurników musi być wyposażona w odzież ochronną. Weterynarze zwra­cają też uwagę na psy, koty i gryzonie. Są dowody, że zwierzęta te mogą roz­nosić ptasią grypę.

W tym samym czasie z identycznym problemem musieli się zmierzyć Niemcy. Blisko granicy z Polską, w landach Szlezwik-Holsztyn i Meklemburgia­-Pomorze Przednie, wirus H5N8 wdarł się do kurników. Są pierwsze decyzje o wybijaniu stad. W chwili oddawania do druku tego numeru „Łowca Pol­skiego” ważyły się losy przemysłowej kurzej fermy w miejscowości Grumby. Do zagazowania przewidzianych jest ponad 30 tys. sztuk drobiu. Sygnały o ptasiej grypie u drobiu hodowlanego napływają również z Węgier, Holandii, Danii i Szwajcarii.

Myśliwi w tej sprawie mogą co naj­wyżej wspierać monitoring przez przekazywanie do badań martwych ptaków znajdowanych w łowisku. To, czy na zagrożonych terenach wprowa­dzony będzie zakaz polowań na ptac­two, zależy wyłącznie od hodowców – od tego, czy skrupulatnie przestrze­gając zasad bioasekuracji, zatrzymają wirusa ptasiej grypy przed bramami swoich gospodarstw.

Marek Ledwosiński / fot. GettyImages

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter