Rekordowe trofea

Jaka jest prawdziwa historia imponującego dziczego trofeum – rekordu z Gruszkowego Dołu?

W styczniowym numerze cza­sopisma „Brać Łowiecka” został zamieszczony arty­kuł „Rekord z Gruszkowego Dołu”. Jego autor przytacza kilka informacji o rekordowych trofeach. Zdziwienie budzi powrót do historii sprzed 18 lat i opowieści o odstrzale dzika o rekor­dowym trofeum. Z artykułu można się dowiedzieć, że działacze i pracow­nicy PZŁ chcieli zawłaszczyć trofeum, nie dopuścili do jego wyceny przez międzynarodową komisję i nie chcieli dopuścić, żeby mało znany myśliwy, a nie prominentny działacz, znalazł się w katalogu trofeów. „Po upokorzeniach doznanych ze strony PZŁ i psychicznie sponiewierany…” zdobywca trofeum Adam Chodorowski wystąpił z PZŁ.

Opisane wydarzenie dla młodych myśliwych może być dowodem kary­godnych zachowań działaczy i pracow­ników Polskiego Związku Łowieckiego, a ci, którzy już uczestniczyli w życiu łowieckim, na ogół nie znają szczegółów tej sprawy i nie wypowiadają się o niej. Dzisiejsze oczernianie PZŁ ma formuło­wać negatywny wizerunek organizacji i działaczy nie tylko wśród myśliwych.

Dlatego należy przytoczyć kilka faktów z tamtego okresu. Pogłoski o kapitalnym orężu pozyskanym około 4 km od Krasnegostawu krą­żyły już w 1997 roku. Po upływie roku od odstrzału Adam Chodorowski zde­cydował się na udostępnienie tego tro­feum do wyceny przez Komisję Kultury Łowieckiej Naczelnej Rady Łowieckiej, która wówczas obejmowała trofeistykę. W siedzibie Zarządu Wojewódzkiego PZŁ w Lublinie 19 stycznia 1998 roku trzech członków komisji NRŁ w obec­ności Adama Chodorowskiego wyceniło oręż na 154,35 pkt – myśliwemu gratu­lowano, zrobiono pamiątkową fotogra­fię i poinformowano, że dopiero wycena międzynarodowej komisji CIC będzie ostateczna. Ponieważ 1998 rok był jubileuszowy (75-lecie PZŁ), poinfor­mowano też Adama Chodorowskiego, że w Polsce będzie weryfikacja trofeów złotomedalowych przez międzynaro­dową komisję i żeby dostarczył ten oręż do wyceny.

Na blisko 2 miesiące przed przy­jazdem komisji CIC informowano wszystkich myśliwych, którzy mieli trofea wstępnie wycenione na złoty medal, o dostarczenie ich do zarządów wojewódzkich PZŁ celem ostatecz­nej weryfikacji. Ponieważ oręż ten był cenny dla polskiej trofeistyki, prośby do Adama Chodorowskiego kiero­wali też pracownicy PZŁ z Chełma, Lublina i Warszawy. Po pierwszych odmowach proponowano też, aby myśliwy osobiście przyjechał z orężem do Warszawy i był obecny przy wyce­nie. Oczywiście PZŁ gotowy był pokryć koszty. Adam Chodorowski jednak odmówił dostarczenia trofeum, argu­mentując to jego niezwykłą wartością i obawą, że oręż zostanie mu odebrany lub zaginie.

Podobna sytuacja powtórzyła się 5 lat później podczas kolejnej wery­fikacji trofeów złotomedalowych. Ponieważ Adam Chodorowski prze­bywał za granicą, zaproponowano, aby w jego zastępstwie oręż przywiózł zaufany kolega i udostępnił go komisji na 15 minut. Nieprawdą jest nato­miast, że proponowano wycenę oręża na Litwie. Skoro Adam Chodorow­ski nie chciał udostępnić tego trofeum w Polsce, to przekazanie go na około 7 dni i umieszczenie go wśród kilku­set innych trofeów byłoby propozy­cją irracjonalną. W następnych latach nie ponawiano próśb o umożliwienie wyceny tego oręża przez komisje pod patronatem CIC, uznając, że odpowie­dzi również będą negatywne. Od tam­tych próśb adresowanych do Adama Chodorowskiego w Polsce było jeszcze kilka weryfikacji wycen trofeów złoto­medalowych i gdyby łowca przedstawił oręż, na pewno byłby wyceniony.

Informacja o kilkusetzłotowej karze jest też nieprawdziwa. Okręgowy Sąd Łowiecki zobligował Adama Chodo­rowskiego do przedstawienia oręża celem jego wyceny przez komisję międzynarodową i obarczył go kosz­tami postępowania w kwocie 120 zł. Nieprawdą jest też, że upokorzony i psychicznie sponiewierany Adam Chodorowski wystąpił z PZŁ. Za nie­płacenie składek w lipcu 2005 roku został skreślony z listy członków PZŁ. Czy w świetle tych wyjaśnień należy się „przywrócenie łowieckiego honoru” Adamowi Chodorowskiemu – o co ape­luje autor artykułu?

W interesie Polskiego Związku Łowieckiego jest eksponowanie i propa­gowanie osiągnięć łowieckich z różnych dziedzin, a do tych na pewno kwalifi­kuje się trofeistyka. Teza o chęci odebra­nia trofeum myśliwemu przez pracowni­ków czy działaczy PZŁ jest kuriozalna. Zamieszczanie w katalogu nazwiska myśliwego jest elementem wtórnym, najbardziej znacząca jest wartość punk­towa. Nie jest znany żaden przypadek negacji zamieszczania jakiegoś trofeum ze względu na nazwisko. Podczas wery­fikacji złotomedalowych trofeów przez międzynarodową komisję pod patro­natem CIC, a są prowadzone cyklicznie co 5 lat od 1993 roku, nie zdarzyło się, żeby zaginęło jakieś trofeum – tym bar­dziej o takiej wartości.

Opisywany w artykule „Braci Łowieckiej” oręż (166,00 pkt CIC) był również przypadkowo wyceniony przez śp. Jana Sontaga (podczas komercyj­nego polowania na byki). Jan Son­tag był wspaniałym kolegą, świetnym myśliwym o dużej wiedzy i umiejęt­nościach. W tym czasie dysponował tylko taśmą, stąd pomiar szerokości szabel był mniej precyzyjny, ale żeby nie zawyżać wyceny, za piękno tamtego oręża przyznał tylko 3 punkty, a łącznie było to 166,00 pkt CIC. Należy sądzić, że przy skrupulatnej wycenie liczba punktów mogłaby być większa. Oczy­wiście oręż ten obecnie byłby rekor­dem świata i przewyższałby obecny rekord (162,85 pkt CIC) nie mniej niż o 3 punkty.

Podobnych historii w przeszło­ści było kilka, m.in. z czaszką lisa. W ramach X Międzynarodowego Festi­walu Łowieckiego w Leżajsku (paź­dziernik 2008 r.) zorganizowano nie­wielką ekspozycję trofeów łowieckich i wszystkie trofea były wyceniane przez dwóch członków Komisji Wystaw i Tro­feów NRŁ. Jedna z czaszek lisa została wyceniona na 28,27 pkt CIC i tro­feum to obecnie też byłoby rekordem świata. Niestety, po wystawie trofeum zostało oddane i „zdematerializowało się”. Oczywiście myśliwy – zdobywca trofeum – został poinformowany o jego wartości trofeistycznej i konieczno­ści weryfikacji przez międzynarodową komisję.

Roman Dziedzic

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter