Szkoła tropienia

Pies z renomowanej hodowli to nie wszystko. Potrzebny jest jeszcze doświadczony mener. 

Tymczasem zdarza się, że po kilku wyj­ściach do łowiska myśliwy zraża się niepowodzeniem w układaniu czworo­noga, który wkrótce staje się kanapow­cem. Na szczęście wśród polującej braci nie brakuje fachowców, którzy w takich wypadkach przychodzą z pomocą.

Szymon Kępczyński i Maciej Dur­ski to myśliwi, którzy od kilkunastu lat polują z tropowcami i dzikarzami w całej Polsce. Od tego sezonu swe doświadczenie postanowili przekazać innym kolegom.

– Dzięki zaangażowaniu ZO PZŁ oraz Komisji Kynologicznej ORŁ w Ostrołęce udało nam się zorganizo­wać specjalistyczne warsztaty – mówi Maciej Durski. – Podczas zajęć uczy­liśmy psy posłuszeństwa, odłożenia, pracy na tropie i farbie, odnajdywania zestrzału oraz oswajaliśmy ze strza­łem i z wodą. Dzięki zaangażowaniu naszych przyjaciół z OHZ LP w Jaśko­wie, w tym szczególnie Marka Olesiewi­cza, mogliśmy przeprowadzić szkole­nie w dziczej zagrodzie oraz bogatych w zwierzynę łowiskach Warmii i Mazur. Psy inaczej pracują, gdy w pobliżu zale­gają jelenie czy też dziki.

W szkoleniu wzięło udział ponad 30 psów różnych ras, w tym gończe i ogary polskie, posokowce bawarskie i hanowerskie, a także wachtelhundy i jamniki szorstkowłose. Po zaledwie sześciu warsztatach psy, które nigdy wcześniej nie odnajdywały postrzałków, na swoim koncie mają już pierwsze odnalezione dziki.

– Po czerwcowym szkoleniu posta­nowiłem sprawdzić psa w łowisku – opowiada Jacek Rowicki, uczestnik kursu i właściciel rocznej suki gończy polski. – Okazja nadarzyła się szybko. Podczas lipcowej pełni już w trakcie drugiego wyjścia strzelałem do prze­latka, który ruszył w gęste trzcinowi­sko. Po niespełna dwóch godzinach na świeży jeszcze trop podłożyłem Maję. Już po kilkunastu minutach suka odnalazła zgasłego dzika. Oka­zało się, że trafiony na spóźnioną komorę przelatek przeszedł jeszcze około 500 metrów i spisał testament na brzegu bagna.

Poszukiwania postrzałków nakazują nam nie tylko zasady etyki i prawo, ale także zwykły rachunek ekonomiczny. Każda odnaleziona tusza to dodatkowe pieniądze do kasy koła.

Wacław Matysek

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 13 Dec 2017

    • 12 Dec 2017

    • 11 Dec 2017

    • 10 Dec 2017

    • 9 Dec 2017

    • 8 Dec 2017

    • 8 Dec 2017

    • 6 Dec 2017

    • 5 Dec 2017

    • 4 Dec 2017