Szop podbija Niemcy

Szop pracz – wpisany przez Unię Europejską na listę gatunków inwazyjnych na naszym kon­tynencie – w wielu krajach zdobywa kolejne tereny.

shutterstock_176552195_sm

Także w Niemczech tempo rozprzestrzeniania się i zwięk­szania jego populacji szybko rośnie, o czym świadczą statystyki i wyniki obserwacji przyrody opublikowane w lipcu tego roku przez Niemiecki Związek Łowiecki (DJV).

Według wprowadzonego od 2006 roku w Niemczech systemu monito­rowania zwierzyny, w ciągu ostatnich siedmiu lat populacja szopa na terenie tego kraju podwoiła się i teraz wystę­puje on prawie w co drugim obwodzie łowieckim, dokładnie w 46 proc. łowisk.

Przynosi to negatywne efekty. W Turyngii na przykład szop niszczy miejsca lęgowe puchacza. Alarm pod­nieśli też naukowcy z Brandenburga, którzy zaobserwowali znaczny spadek liczebności żółwia błotnego. Tam, gdzie występuje szop, co drugi gad doznaje okaleczenia w postaci odgryzionych kończyn albo ogona.

– Tymczasem dotychczasowe regulacje prawne dotyczące możliwości zwalczania tego gatunku są niewy­starczające dla skutecznego działania myśliwych – podkreślił w swoim oświadczeniu dr Jürgen Ellenberger, członek prezydium DJV. Dla przykładu, w Hesji okres polowania na szopy trwa od 1 sierpnia do 28 lutego, co – zda­niem niemieckich myśliwych – jest nie­odpowiednie do faktycznych potrzeb, bo przez połowę tego czasu zwierzęta te są bardzo mało aktywne, a tym samym trudne do upolowania.

Stanowisko DJV, ogłoszone w końcu lipca tego roku, jest jednoznaczne. Szop pracz musi być zwalczany wszel­kimi dostępnymi środkami. Dlatego myśliwi żądają możliwości polowa­nia na gatunki inwazyjne na całym obszarze Niemiec, łącznie z terenami zurbanizowanymi.

Odmienne poglądy ostro forsują radykalni niemieccy ekolodzy, którzy dążą m.in. do wyeliminowania polowań na szopa na obszarach chronionych. Rodzi to spory, angażujące także poli­tyków. Myśliwi wskazują, że w więk­szości niemieckich landów i w Berlinie polowanie na szopy, nawet przy użyciu pułapek żywołownych, jest w zasadzie zabronione.

– Szop podlega prawu łowieckiemu, zatem myśliwi są najbardziej kompe­tentnym partnerem w kwestii redukcji zasobów tej zwierzyny na danym terenie – komentuje ten fakt dr Jürgen Ellenberger. – A odłów zwierzyny jest bardzo efektywnym sposobem polowania, ale bardzo kosztownym i czasochłonnym – dodaje. W swoim aktualnym stanowisku DJV stwierdza ponadto:

– Trzeba sobie jasno powiedzieć, że całkowite wytępienie szopa w Niemczech nie jest już możliwe. Ten gatunek zadomowił się i będzie dalej zdobywał Niemcy. Możemy natomiast mieć wpływ na to, jak szybko będzie następował proces rozprzestrzeniania się szopa i jak silny będzie jego wpływ na rodzime gatunki zwierzyny.

Bartosz Głębocki / fot. Shutterstock

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter