Tarnobrzeg w Lublinie

W zeszłym roku coraz częściej można było usłyszeć o strzelcach z Tarnobrzegu. Co rusz na podium Centralnych Zawodów Strzeleckich stawali zawodnicy z tego okręgu. W tym roku dobra passa ich nie opuściła.

Na początku kwietnia – podobnie jak na większości strzelnic w Polsce – w Puławach zalegały jeszcze grube warstwy śniegu, a temperatura oscylowała w granicach zaledwie kilku stopni powyżej zera. Mimo tak niesprzyjającej pogody na starcie zawodów zameldowało się 60 myśliwych z dziesięciu okręgów PZŁ, które przypisane są do IV regionu w eliminacjach ligi. Ponadto w strzelaniach wzięło udział 37 strzelców indywidualnych w tym jedna strzelająca diana – Irena Aleksandra Jamróz z Radomia. Oficjalnego otwarcia imprezy dokonali Marian Flis łowczy okręgowy PZŁ w Lublinie i sędzia główny Stanisław Gąsienica.

Najlepszy wynik w klasyfikacji indywidualnej uzyskał Henryk Górski z Tarnobrzegu, który wystrzelał 480/500 punktów. Na drugim miejscu uplasował się Kamil Jamróz z Kielc zdobywając 479/500 punktów, a trzecie miejsce z wynikiem 477/500 punktów wywalczył Maciej Mizerski z Lublina. Najlepiej strzelającą drużyną została ekipa z Tarnobrzegu, która wystrzelała 2767/3000 punktów. Drugie miejsce z wynikiem 2689/3000 punktów zdobył skład z Krosna, a trzecie zajął zespół z Kielc, który wystrzelał 2678/3000 punktów.

W rozmowie przeprowadzonej ze zwycięzcą dowiedzieliśmy się, że łowiectwo w domu Henryka Górskiego to rodzinna pasja.

– Polowali dziadek, ojciec, a teraz polują jeszcze dwaj moi kuzyni i, co najważniejsze, wszyscy jesteśmy w tym samym Kole Łowieckim „Darz Bór” w Tarnobrzegu. Już jako młody chłopak – wspomina Henryk Górski – czekałem na powrót ojca z polowania i na jego opowieści i na możliwość wyczyszczenia drylingu. Po raz pierwszy na polowanie pojechałem gdy miałem 5 lat, wcześniej wraz z tatą jeździłem przypatrywać się odłowom zajęcy, których było kiedyś w naszych obwodach bardzo dużo. Obecnie w kole pełnię funkcję wice łowczego. Najlepiej jak umiem dbam o zwierzynę. Przez 25 lat mojego łowiectwa strzeliłem około 200 dzików, 35 byków i około 150 kozłów oraz dużo zwierzyny drobnej w szczególności bażantów, kuropatw i zajęcy.

– Strzelectwem myśliwskim zarazili mnie moi kuzyni Rysiek i Kazik – wspomina Górski. – To właśnie pod ich bacznym okiem stawiałem pierwsze kroki na strzelnicy. Gdy w 1988 roku wstąpiłem do PZŁ, zacząłem regularnie trenować i jeździć na zawody. Wielokrotnie we trójkę reprezentowaliśmy nasze koło na Krajowym Konkursie Kół Łowieckich im. Ignacego Stachowiaka. Obecnie reprezentacja ma inny skład, ale i tak zdarza nam się razem strzelać wspólnie. Do swoich największych sukcesów zaliczam wygranie z wynikiem 486/500 punktów zeszłorocznego Finału Ligi strzeleckiej. Byłem również wicemistrzem PZŁ w klasie mistrzowskiej. Do zwycięstw, które na pewno utkwią mi na długo w pamięci jest również wygrana drużyny naszego koła w zeszłorocznym Krajowym Konkursie Kół Łowieckich, gdzie indywidualnie zająłem czwarte miejsce.

– Obecnie, oprócz strzelania i polowania, zajmuję się również trenowaniem młodych adeptów łowiectwa. Od 2010 roku jestem członkiem Komisji Szkoleniowej ORŁ w Tarnobrzegu, gdzie wraz z Robertem Jędralem prowadzimy szkolenia strzeleckie. Staramy się w ciągu dwóch treningów wytłumaczyć kandydatom, jak mają się ustawiać, aby trafiać na egzaminie. Wielką radość sprawia mi, gdy moi podopieczni zdają egzamin z największą liczbą trafień. Cieszy mnie również fakt, że jeżdżąc na zawody spotykam na nich coraz młodszych kolegów, którzy coraz częściej stają na podium obok doświadczonych strzelców – dodaje Górski.

Wacław Matysek

Zwycięzcy drużynowi Rozpoczęcie zawodów I rundy Ligi strzeleckiej PZŁ Pomimo zimna i gdzieniegdzie zalegającego śœniegu, zawodnicy trafiali rzutki.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter