Wilcza pętla

Myśliwi i leśnicy z Piotrkowa Trybunalskiego uratowali od okrutnej śmierci wilka. Drapieżnik wpadł w kłusownicze sidła.

Nadleśnictwo Piotrków to teren składający się z kilkudziesięciu więk­szych i mniejszych kompleksów leśnych o łącznej powierzchni niespełna 19 tys. ha. Mimo że tereny położone są nie­daleko Lasów Spalsko-Rogowskich, w których od kilku lat spotyka się wilki, to zwierzęta te wciąż stanowią praw­dziwą rzadkość.

– Dwa lata temu pojawił się jeden wilk – mówi Paweł Kowalski, strażnik leśny Nadleśnictwa Piotrków – tropy odnotowano na przejściu dla zwie­rząt nad trasą katowicką. Od tamtej pory co jakiś czas spływały informacje o obserwacji tych drapieżników. Przeka­zywali je zarówno okoliczni mieszkańcy, jak i myśliwi polujący w naszych lasach. Nawet kilka dni przed zdarzeniem otrzymaliśmy wiadomość, że nieopodal Koluszek widziano jednego drapieżnika. Niestety, nikomu do tej pory nie udało się tych spotkań potwierdzić.

Wreszcie 23 kwietnia udało się udokumentować występowanie wilków na terenie nadleśnictwa. To właśnie tego dnia, dzięki szybkiej akcji myśliwych leśników, udało się uratować basiora, który wpadł w kłusownicze sidła. Choć schwytał się za szyję, to na szczęście linka nie zaciągnęła się do końca i zwierz mógł oddychać.

– Późnym wieczorem – relacjonuje Zbigniew Sipiński z Koła Łowiec­kiego nr 21 „Odyniec” – wybrałem się na pilnowanie upraw przed dzikami. Około północy z pobliskiego niewiel­kiego lasu usłyszałem pojedyncze wycie psa. Następnego dnia około godziny 13 zadzwonił do mnie kolega i powie­dział, że jeden z rolników zgłosił mu, że w lesie, z którego dobiegało wycie, wpadł w sidła duży pies.

Udałem się w teren. Gdy tylko zobaczyłem zwierzę, od razu zorientowałem się, że jest to wilk. Natychmiast powiadomiłem leśniczego, a ten strażników leśnych i lekarza weterynarii. Po niespełna 40 minutach ekipa ratunkowa była na miejscu.
Wszyscy przystąpili do pracy. Jednak ze względu na to, że wilk siedział w pętli już kilka dni i mógł być dość wycień­czony postanowiono go nie usypiać. Kilka osób oswobodziło basiora z kłusowniczej pętli. Tego samego dnia leśnicy i myśliwi przeczesali cały kom­pleks leśny, w którym na szczęście nie odnaleźli już żadnych wnyków.

Coraz częstsze spotkania z wilkami w piotrkowskich lasach potwierdza rów­nież Cezary Szadkowski, łowczy okrę­gowy PZŁ w Piotrkowie Trybunalskim.

– W Nadleśnictwie Spała pod koniec lutego tego roku w trakcie inwentaryza­cji zaobserwowano dwa wilki. Ponadto już kilka lat temu w Nadleśnictwie Przedbórz znaleziono martwą waderę schwytaną na wnyk. Koła łowieckie polujące na tych terenach bardzo często zgłaszają obecność drapieżników, które redukują pogłowie jeleni i saren.

Ze względu na coraz większą popu­lację wilków postanowiono w tym sezonie w porozumieniu z Lasami Państwowymi w kołach dzierżawiących obwody na terenie Nadleśnictwa Przed­bórz zmniejszyć oszacowanie przyrostu zrealizowanego wśród jeleni i saren z 30 do 20 proc., a co za tym idzie – zmniej­szyć również odstrzał.

Wacław Matysek / fot. arch. Nadleśnictwa Piotrków Trybunalski

petla-02

 

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter