Zabójca żubrów

Bieszczady to dzika kraina. Prawa natury trzymają się tu mocno. Na terenie leśnictwa Średnie Wielkie znaleziono dwa martwe żubry. Wiele przemawia za tym, że zabił je i pożarł niedźwiedź.

Na resztki żubra natknął się miej­scowy myśliwy. Dojrzały byk, tusza niekompletna, mocno wyżarta i w sta­nie znacznego rozkładu. Jak zawsze w wypadku chronionego zwierza wezwano na miejsce leśników, wete­rynarzy i specjalistów z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Z żubra zostało niewiele. Łeb z uro­żeniem, klatka piersiowa, spory odcinek kręgosłupa, resztki skóry. Brakowało tyl­nych kończyn. Prosta sugestia, że byka zabili kłusownicy, którzy wyrżnęli z tuszy obie szynki. Więcej nie unieśli. Żubrza szynka może ważyć nawet 100 kilogramów. Tuszę przebadano wykry­waczem metali, ale urządzenie nie zasy­gnalizowało kuli. Na resztkach skóry odkryto jednak inną wskazówkę – ślady niedźwiedzich pazurów. Już pobieżna analiza zachowanych fragmentów krę­gosłupa wykazała, że jakieś niezwykle silne uderzenie złamało bykowi kark. Leśnicy przeczesali najbliższą okolicę i odkryli prowizoryczne, niedźwiedzie legowiska. Miś wypoczywał w nich między kolejnymi odsłonami uczty na byku.

I właśnie w trakcie przeszukiwa­nia najbliższego terenu nastąpiło kolejne odkrycie. W odległości zaledwie 150 m od szczątków byka leżał kolejny martwy żubr. Truchło znacznie lepiej zacho­wane. Tusza niemal w całości, choć jama brzuszna i kark wyżarte. Wyraźne ślady wleczenia tuszy. Jedynie niedź­wiedź ma dość sił, by ciągnąć kilku­setkilogramowego byka. Obok kolejne misiowe leże, dookoła pełno niedźwie­dzich odchodów. Jedyny wyraźny uraz to złamana kończyna na odcinku kości piszczelowej.

W jaki sposób niedźwiedź zabił dwa żubry? Leśnicy mówią, że jest to moż­liwe. Stan obydwu tusz wskazuje, że stra­ciły życie w dużym odstępie czasu. Nie ma mowy, że misiowi przydarzył się dublet. Pomogło mu ukształtowanie terenu. Truchła byków znaleziono w głę­bokim śródleśnym jarze. Prawdopodob­nie drapieżnik zapędzał ofiary nad jego krawędź. Spadały na dół mocno potur­bowane. To ułatwiało ostateczny atak.

– Przeprowadziliśmy sekcję obydwu byków – informuje powiatowy lekarz weterynarii w Sanoku Stanisław Kaczor. – Na pewno wiadomo, że niedźwiedzie żerowały na żubrach. Nie ma jednak stuprocentowej pewności, że to właśnie misie żubry te zabiły. Dlatego oficjal­nie nie wskazaliśmy przyczyny śmierci, choć wszystko przemawia za tym, że byki padły ofiarą niedźwiedzi. Sekcja przyniosła dobrą wiadomość. Leka­rze nie znaleźli żadnych zmian, które mogłyby sugerować niezwykle groźną dla żubrów gruźlicę.

Dowody, choć pośrednie, wyraźnie sugerują, że spełniło się prawo natury – największy polski roślinożerca padł ofiarą największego polskiego drapież­nika. Udane ataki niedźwiedzi na żubry zdarzają się niezwykle rzadko. Na pewno wiadomo o zaledwie kilku. Między innymi 7 lat temu niedźwiedzica zabiła żubrzą krowę. Przez kilka tygodni żero­wała na niej wraz ze swoimi piastunami. Koronnym dowodem były nagrania z zainstalowanej w pobliżu fotopułapki.

Populacja niedźwiedzi brunatnych na Podkarpaciu systematycznie, choć bar­dzo powoli, rośnie. Według różnych sza­cunków mamy ich od 150 do 200 osob­ników. Nieźle się też mają bieszczadzkie żubry. W rejonie nadleśnictw Lesko, Baligród, Komańcza i Cisna bytuje ich około 300. To ważne, że w odróżnieniu od stada białowieskiego są to zwierzęta w pełni dzikie, praktycznie niewspierane pomocą człowieka.

Marek Ledwosiński / fot. Shutterstock.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 21 Feb 2018

    • 19 Feb 2018

    • 18 Feb 2018

    • 17 Feb 2018

    • 15 Feb 2018

    • 14 Feb 2018

    • 13 Feb 2018

    • 12 Feb 2018

    • 11 Feb 2018

    • 10 Feb 2018