Zabójcze pioruny

O tym, że burze są bardzo nie­bezpieczne, nikogo nie trzeba chyba przekonywać. Myśliwi mieli okazję przypomnieć sobie o tym, czytając wiadomości pochodzące z nor­weskich serwisów informacyjnych. Pod­czas jednej z ostatnich burz minionego lata uderzający w ziemię piorun zabił stado 323 dzikich reniferów.

EN_01222456_1127

Zdarzenie miało miejsce na położo­nym w centralnej części Norwegii pła­skowyżu Hardangervidda, który latem gromadzi liczne stada migrujących reniferów. Wezwani na miejsce przed­stawiciele norweskiego inspektoratu środowiska nie mieli żadnej wątpliwości – zwierzęta próbowały przetrwać nawał­nicę zgromadzone na zboczu niewiel­kiego wzniesienia. Pech chciał, że piorun wybrał za swój cel właśnie to wzgórze. Zginęły wszystkie zwierzęta znajdujące się w promieniu 50 m od uderzenia.

Błysk i huk musiały przestraszyć zwierzęta, które ruszyły z miejsca, wywołując zjawisko tzw. napięcia krokowego, czyli różnicy potencja­łów wywołanej rozchodzącymi się w ziemi falami elektromagnetycznymi. Zwierzęta są na to zjawisko narażone bardziej niż ludzie, ponieważ ich nogi są od siebie bardziej oddalone, co uła­twia przepływ zgromadzonego w ziemi ładunku elektrycznego. To właśnie z tego powodu we wszystkich przewod­nikach opisujących zasady prawidło­wego zachowania się podczas burzy znajdziemy poradę, by nie spacerować podczas burzy, a znalazłszy schronienie, stopy trzymać możliwie blisko siebie.

Nie jest to pierwszy przypadek, gdy dzikie zwierzęta giną od uderze­nia pioruna, zazwyczaj jednak ofiarą pada średnio od 10 do 20 osobników. Rekordową liczbę ofiar przy okazji tego rodzaju zjawiska odnotowano w Stanach Zjednoczonych w 1918 roku, kiedy to pojedyncze uderzenie pioruna zabiło 654 owce.

Jan Bocheński

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter