Żubr w sidłach

Nadleśnictwo Browsk to pół­nocne rubieże Puszczy Bia­łowieskiej. Teren chętnie odwiedzany przez tzw. ekologów, którzy bronią obumarłe świerki przed wycinką. Zdawałoby się, że w miej­scu, gdzie na każdym kroku czai się jakiś „obrońca” lasu, kłusownictwo nie powinno istnieć. Nic bardziej błędnego.

– Późnym popołudniem ósmego lutego zadzwonił do mnie jeden z leśni­ków i poinformował, że widziano kilkunastoletnią krowę żubra cią­gnącą na wnykach brzozę – opowiada dr Michał Krzysiak, dyrektor Biało­wieskiego Parku Narodowego. – Późna pora nie pozwoliła na podjęcie akcji. Nazajutrz przygotowałem odpowiedni zastrzyk usypiający i wysłałem pracow­nika BPN, aby spróbował uwolnić zwie­rzę ze śmiertelnej pułapki.

Podejście do wielkiego i rozjuszo­nego zwierza nie było łatwe. Na szczę­ście udało się zbliżyć na odpowiednią odległość i oddać celny strzał środkiem usypiającym. Po przecięciu grubej stalo­wej linki i zdezynfekowaniu ran krowa wróciła na wolność cała i zdrowa.

Szkoda, że w takiej akcji nie uczestni­czył żaden z pseudoekologów. Zamiast protestować przed kamerami, mogliby przecież sprawdzić, czy w lesie nie znaj­dują się przypadkiem urządzenia kłu­sownicze. Tylko że taka akcja nie jest medialna i nikt o niej nie napisze ani nie pokaże jej w telewizji…

Wacław Matysek / fot. Shutterstock.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter