Biały zwierz

Wigilijne polowanie pamiętamy wcale nie ze względu na łowieckie zdobycze. Tego szczególnego dnia nie one są wcale istotne.

„Biały zwierz” – Marian Tomiak

Zawsze zastanawia mnie tra­dycja polowania wigilijnego. Wszak jedna z wersji legendy o św. Hubercie mówi, że biały jeleń zganił księcia Huberta za polowanie właśnie w Wigilię Bożego Narodzenia, więc rozumując logicznie, należałoby w ten właśnie dzień powstrzymać się od łowów. Tymczasem w naszej tradycji polowanie wigilijne należy do najważ­niejszych łowów w roku.

Zawsze szukam racjonalnych wyja­śnień i myślę, że rozwiązanie zagadki tkwi w czasach, gdy prowadzenie domu było domeną płci piękniejszej, a praco­wać w obejściu – prócz prac niezbędnych – nie wypadało. Panowie zawsze mają tendencję do kręcenia się po domu, zwłaszcza kuchni – i przeszkadzania. Znacie to, prawda? Zajrzeć przez ramię i spytać: – co gotujesz?, włożyć łyżkę do garnka i poradzić: – dodaj jeszcze pieprzu, ukroić „ciut-ciut” gorącego ciasta. Dlatego panie chętnie pozbywały się nas z domu. A cóż może być pięk­niejszego niż wyjście z domu do lasu, i to jeszcze za przyzwoleniem małżonki? I tak, moim zdaniem, narodziła się tradycja polowań wigilijnych.

Dziś czasy się zmieniły. Panie chętnie zaprzęgają panów do pomocy: „wyskrob karpie, skocz jeszcze do sklepu po przyprawy, bo zapomnia­łam kupić, może byś pozmywał albo zajął się dziećmi”. Stąd raczej krzywym okiem patrzą na pomysły wychodze­nia do lasu w wigilijne przedpołudnie. Co tu ukrywać – tradycja „prawdzi­wych” polowań wigilijnych upada. Dziś raczej robi się je w weekend poprzedza­jący święta, często kończą się one wie­czerzą – pieczoną rybką czy śledzikiem – ale przyznajmy uczciwie, to nie to!

Tamtego roku wiedziałem jednak, że w wigilijny dzień będę mógł pójść do lasu. Na święta zapowiedziała się szwagierka – prowadząca od lat niewielką restaurację, dla której gotowanie jest nie zawo­dem, lecz pasją. Było więc wiadomo, że wraz z moją panią zawładną kuchnią i moja obecność w domu wcześniej niż o piętnastej będzie niepożądana.

Wigilijny poranek zaskoczył. W nocy poprószyło i świat okryła lekka, bo lekka, ale zawsze warstwa białego puchu, co w ostatnich latach raczej się nie zdarzało. Słońce się nie pokazało, powietrze z lekka zamglone osadziło szadź na gałęziach ogrodu.

Koło dziewiątej byłem w łowisku. W magazynie do plecaka załadowa­łem trochę kukurydzy, trochę siana, przerzuciłem broń – by licho nie kusiło, nie ładowałem – przez ramię i podpie­rając się pastorałem, ruszyłem leśnymi ścieżkami…

lowiec-12-2016-web3

lowiec_baner_09_2016_2 lowiec_baner_09_2016_3

Marian Tomiak / il. Michał Nowakowski

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 12 Dec 2017

    • 11 Dec 2017

    • 10 Dec 2017

    • 9 Dec 2017

    • 8 Dec 2017

    • 8 Dec 2017

    • 6 Dec 2017

    • 5 Dec 2017

    • 4 Dec 2017

    • 3 Dec 2017