Broń na przecherę

Z jakim sztucerem wyruszyć na emocjonujące polowanie na drapieżniki? Rzecz jasna z varmintem, który zapewnia znakomite skupienie nawet na dalekich dystansach.

Porównajmy tego rodzaju repetiery klasy budżetowej z Czech i Stanów Zjednoczonych.

Varmint to sztucer z ciężką lufą, ergonomiczną osadą i regulowanym mechanizmem spustowym. Z takiej broni strzela się perfekcyjnie, ale jej noszenie staje się prawdziwym wyzwaniem. Pełnowy­miarowe varminty prawie zawsze ważą ponad 4 kg, nawet z osadami syntetycz­nymi. Jeśli dołożymy lunetę i dwójnóg, masa musi przekroczyć 5 kg. I mamy problem, bo jest to broń wyłącznie na ambonę. Co prawda udawało mi się skutecznie wykorzystywać varminty także podczas podchodu, ale lata lecą i chyba mogę już o tym pisać w czasie przeszłym.

Na szczęście pojawiła się inna kate­goria – sztucery z lufą o profilu średnim (medium). Taka lufa w porównaniu ze standardową ma mniejsze drgania wylotu, powinna więc zapewniać pod­wyższone parametry skupienia. Śred­nica luf medium waha się między 17 a 20 mm. Broń określana jest umow­nie mianem semivarminta. Taki sztucer waży niewiele więcej od standardo­wego, a zapewnia komfort precyzyjnego strzału. Jest to ważne zwłaszcza wtedy, gdy celem jest lis lub jenot, a odległość strzału zbliża się do 200 metrów.

Czy rzeczywiście repetier z nieco cięższą lufą strzela dużo lepiej od kla­sycznego? Sprawdzimy to na bazie dwóch konkurencyjnych sztucerów: CZ 527 Varmint w wersji Thumbhole oraz Mossberga MVP Varmint. Pierw­szy w konfiguracji z nową osadą poja­wił się w 2017 roku, drugi jest znany od dobrych kilku lat. […]

Cały tekst w styczniowym numerze „Łowca Polskiego”

Marek Czerwiński / fot. Rafał Łapiński, archiwum producenta.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter