fot. Shutterstock

Chronić z głową

0
17

Angielski hodowca drobiu egzotycz­nego zamierza pozwać tamtejszą rządową agencję ochrony środowi­ska, domagając się odszko­dowania za masakrę, jakiej dopuściły się norki amery­kańskie w związku z dzia­łaniami prowadzonymi na rzecz ochrony ryb. Wielotygodniowy brak deszczu i wyjątkowe upały spo­wodowały osuszenie rzeki Teme w Worcestershire, na której prowadzone były działania ochronne rzad­kich gatunków ryb. Koryto wyschło, pozostawiając izolowane zbiorniki pełne ryb, które stanowiły wyjąt­kową pokusę dla drapież­ników. Pracownicy agen­cji zajęli się ratowaniem ryb, a tymczasem norki zmuszone były poszu­kiwać alternatywnego żeru. W ten sposób trafiły na farmę Rona Taylora.

Hodowca, który od 30 lat jest największym na świecie dostawcą piór wykorzystywanych do pro­dukcji much wędkarskich używanych w połowach łososi i pstrągów, stracił połowę stada szarych kur dżunglowych. Ron Taylor twierdzi, że działania agen­cji są przykładem igno­rancji i hipokryzji stoso­wanej przy okazji wielu działań z zakresu ochrony przyrody.

Tymczasem rzecz­nik agencji utrzymuje, że w działaniach podję­tych na rzece Teme nie popełniono żadnego błędu, a rzeź kur nie ma z tymi działaniami żadnego związku.

– To była doskonała okazja, by wyelimino­wać inwazyjne drapież­niki – tłumaczy hodowca. – Tymczasem nie podjęto żadnych działań, które w drodze odstrzałów czy odłowów w pułapki zmniejszyłyby presję na ryby i ograniczyły zagrożenie. Zamiast się zająć norkami, przego­niono je na moją farmę.

(AT)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Wpisz swoje imię