fot. archiwum Łowca Polskiego

Chwal ćwik

0
6

Początki sokolnictwa sięgają zamierzchłych czasów. Dzięki aktywności nielicznej grupy pasjonatów wielowiekowa tradycja polowania z sokołem przetrwała do dziś. W naszych archiwach zachowały ciekawe świadectwa.

Okres przełomu XIX i XX wieku nie sprzyjał sokolnictwu w Polsce, dopiero w 1971 roku Czesław Sielicki zorganizował w Technikum Leśnym w Tucholi pierwszą grupę sokolników. Z jego inicjatywy powstało tzw Gniazdo Sokolników, które do dziś nosi taką nazwę i jest kołem myśliwskim, w którym zamiast broni polujący członkowie PZŁ używają do ptaków łowczych.

Co roku, począwszy od 1973 roku odbywają się w Polsce Łowy z sokołami. Jest to doskonała okazja do spotkania wszystkich zainteresowanych sokolnictwem, jak również sympatyków. A jak wielka może być pasja? Przykładem Jurij Noskow, nauczyciel- sokolnik mieszkający na dalekiej Syberii, który na trzy dniowe spotkanie sokolników z Polski przemierzył 6 tysięcy kilometrów.

Pociągiem przyjechał razem ze swoim orłem, gdy wysiadł na dworcu centralnym w Warszawie, wzbudził niemałą sensację. Jego orzeł, to duży ptak, którego nie dało się zapakować w kartonowe pudełko. Orzeł przyjechał pociągiem siedząc na specjalnie przygotowanym „berle”.

Łowy z sokołami odbywają się ostatnimi laty w okolicach Buska Zdroju. Jego organizacji sprzyja atrakcyjność terenu i stan zwierzyny drobnej, na którą sokolnicy mogą polować. Samo sokolnictwo cieszy się niezmiennie dużym zainteresowaniem. Przyciąga prawdziwe tłumy podczas pokazów organizowanych przy różnych okazjach.

Grzegorz Dzik przez lata był członkiem zarządu Gniazda Sokolników. Jako pierwszy znalazł zatrudnienie w charakterze sokolnika na warszawskim lotnisku Okęcie. Do jego obowiązków należało płoszenie z płyty lotniska i jej okolic ptaków, które mogły zagrażać życiu pasażerów. Łowy z sokołami w Lesznie. Młodzi adepci sztuki polowania z sokołem. W tamtych czasie sokół wędrowny, czy białozor były rzadkością. Młodzi sokolnicy polowali głównie z jastrzębiami. Henryk Mąka od lat związany był z sokolnictwem. Obecnie, jako pracownik Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu zajmuje się sokolarnią i rozrodem ptaków Prof. Zygmunt Pielowski kierujący Stacją Badawczą w Czempiniu był aktywnym sokolnikiem. To za jego kierownictwa powstały w Czempiniu sokolarnie, a na łowy z sokołami byli zapraszani sokolnicy z zaprzyjaźnionych klubów sokolniczych Niemiec, Austrii i Czechosłowacji Marek Pieńkowski ze swoją polującą samicą jastrzębia. W kapeluszu charakterystyczne orle pióro. Zakończenie Łowów z sokołami przy pokocie w Lesznie, w 1986 roku. Sokolniczy Marek Pieńkowski zamyka udane polowanie z sokołami. Najczęściej przygoda z sokolnictwem brała początek w technikach leśnych. Szczególną rolę odegrało tu Technikum Leśne w Tucholi. Polowanie z sokołem jest pasją wymagającą wiedzy o ptakach łowczych. Polując z orłem musimy, oprócz tego dysponować niemałą siłą fizyczną. Janusz Sielicki, Grzegorz Wiśniewski i Alfred Hałasa w holu Centrum Finansowego podczas akcji wsiedlania sokołów wędrownych. Akcja wsiedlania młodej pary sokołów wędrownych na budynku Centrum Finansowego w Warszawie, usytuowanym u zbiegu ul Nowego Światu i al Jerozolimskich. Przy kartonach z młodymi sokołami stoi Janusz Sielicki Na zdjęciu sokół wędrowny w pierwszym roku życia. Jak każdy młody ptak sokolniczy musi się nauczyć polowania i współpracy z sokolnikiem. W gwarze sokolniczej „ćwikiem” nazywany jest doświadczony ptak. Dr Bożena Kotońska, sokolnik. Obecnie zastępca Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Krakowie. Trening przyuczający ptaka sokolniczego do polowania trwa wiele miesięcy, ale satysfakcja udanych łowów jest bezcenna. Chwal Æwik Młody ptak sokolniczy w pierwszym piórze na rękawicy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Wpisz swoje imię