Dar braci Węgrów

Znana receptura mówi o gulaszu „na winie” – co się nawinie, to do gara. Nas interesuje inne danie – wykwintne i smakowite.

Aksamitny gulasz z dziczyzny z blanszowanymi prawdziwkami, zaciągnięty śmietaną, a podany z kaszą i kieliszkiem wytrawnej nalewki.

Jedną z najbardziej popular­nych potraw w naszej myśliw­skiej kuchni jest gulasz. W wielu opracowaniach można przeczytać, że jest to danie węgierskie, z czym – jeśli chodzi o pochodzenie nazwy – trzeba się zgo­dzić. Wypasane na równinach Węgier bydło nazywało się gulya, stąd danie przyrządzane przez pasterzy w kocioł­kach nad ogniskiem zostało gula­szem. Dopiero później na Węgrzech zaczęto takie danie nazywać inaczej – poerkoelt.

Związki Polski i Węgier, nasza wspólna historia (by wspomnieć tylko wspaniałego króla Stefana Batorego) oraz fakt, że nigdy nie wojowaliśmy przeciw sobie, sprzyjały przenika­niu potraw z jednej kuchni narodo­wej do drugiej. Sprawiło to, moim zdaniem, że gulasz i zupa gulaszowa od dawien dawna są obecne w naszej kuchni. Dzisiejsze gulasze różnią się składnikami i sposobem przyprawia­nia, chociaż „po węgiersku” nadal znaczy – przyprawione (głównie papryką) na bardzo ostro. Dawniej w polskiej kuchni też tak doprawiano, zgodnie z zasadą: „Pieprznie i sza­franno, moja mościa panno”. […]

Cały tekst we wrześniowym numerze „Łowca Polskiego”

 

Grzegorz Russak / Dziczyzna według Russaka

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter