• Nowy sezon z „Łowcem”
    Nowy sezon z „Łowcem”
  • Chłopcy do bicia
    Chłopcy do bicia
  • Przyroda w kadrze
    Przyroda w kadrze

Dolina Króla

Łowiecka przygoda w zapierającej dech w piersiach scenerii Bieszczadów. Sergiusz Piasecki opowiada o polowaniu na starego selekcyjnego byka i nocnej zasiadce na odyńca.

Jerzy otworzył oczy niechętnie. Zawsze spał lepiej w nowym miejscu niż w domu. Hotele, gościńce, zajazdy to przez lata była codzienność jego życia. Nigdy nie miał trudności ze zmrużeniem oka w hotelu stojącym nawet w city. Tym razem jed­nak obudziła go… cisza. Przeciągnął się zamaszyście i rozejrzał dookoła. Boazeria na ścianach, drewniane sufity – wczesny Gierek. To był jego ulubiony zajazd, a tak naprawdę domek myśliw­ski. Urocze miejsce, położone daleko od ludzi. Z urokiem tego miejsca mogła rywalizować tylko słynna chatka Sikor­skiego w górach nad Czarną.

Leżał z otwartymi oczyma, wpatru­jąc się w okno. Ciekawe, czy jelenie już zeszły? – pomyślał odruchowo. Pew­nie nie, tu schodzą późno, a o tej porze roku są na połoninach cały dzień.

Przeciągnął się jeszcze raz, spojrzał na zegarek. Wiedział, co teraz nastąpi. Za dwadzieścia minut usłyszy odgłos Grzechotnika, charakterystyczny hałas wydawany przez UAZ-a Józefa.

W drzwiach stanie potężny chłop w charakterystycznym skórzanym kape­luszu, z siwymi włosami spływającymi mu na ramiona, niczym traper z filmu „Jak zdobywano Dziki Zachód”. Tubal­nym głosem obwieści:

– Witam pana Jerzego w naszej Ata­manii, dobrze waszmościa widzieć.

Poda mu swoją potężną rękę, wielką niby łapa tutejszego niedźwiedzia, i z delikatnością, której byś się nie spo­dziewał po chłopie tej postury, uściśnie dłoń gościa, rzuci kapelusz na stół, usiądzie na pierwszym krześle dłuż­szego boku stołu i sięgnie po papierosa. To będzie sygnał dla dwóch rosłych, choć chudych jak szczapy młodzieńców stojących w drzwiach, że i oni mogą powiedzieć „Dzień dobry” i zasiąść na krzesłach stojących pod ścianą.

– Jak tam, panie Jurku, wyrosły moje Bolszewiki? – zapyta.

Bolszewiki, czyli ukochani synowie Józefa, czasami przypominają Jur­kowi Kosmę i Damiana – synów sta­rego Kiemlicza. Kocha synów miłością wielką, ale trzyma ich krótko. Róż­nica taka, że stary Kiemlicz nie słynął z miłości do książek, a Józek odwrot­nie. Choć szkół wielkich nie skończył, oczytany lepiej niż niejeden magister polonistyki, gawędziarz niezrównany, z sercem na dłoni. Jak kogoś polubi, to do potoku by za nim skoczył. Jurek miał wrażenie, że ten zwalisty chłop, zwany przez niego po cichu Królem Bieszczad, po pierwszych, niefortunnych minutach znajomości polubił i jego – mieszczucha nad mieszczuchy.

Będą tu punktualnie, nie ma co cze­kać – przemknęło Jurkowi i zerwaw­szy się na równe nogi, szybko zniknął w drzwiach łazienki.

lowiec_baner_09_2016_2 lowiec_baner_09_2016_3

Sergiusz Piasecki / il. Michał Nowakowski

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 28 Jun 2017

    • 27 Jun 2017

    • 26 Jun 2017

    • 25 Jun 2017

    • 24 Jun 2017

    • 23 Jun 2017

    • 22 Jun 2017

    • 21 Jun 2017

    • 20 Jun 2017

    • 19 Jun 2017