Emocje kontra rozum

W wielu miejscach Europy myśliwy cieszy się szacunkiem. Niestety, w Polsce zostaliśmy „mordercami”, a polowanie z wyszkolonym psem uznawane jest za „znęcanie się nad zwierzętami”.

Tymczasem prawdziwy łowca z ułożonym psem myśliwskim kultywuje piękne i cenne narodowe tradycje.

W Polsce każdy rozpozna żyrafę, słonia czy hipo­potama. Mało natomiast kto wie, że zając i królik to dwa różne gatunki, a kuropatwa i bażant mają ze sobą tyle wspólnego, co krowa z żubrem. Nie wspominając, że sarna nie jest żoną jelenia.

Czekam z utęsknieniem, aż ktoś przeprowadzi badania poziomu wiedzy przyrodniczej naszego społeczeństwa, bo w kraju, gdzie niemal każdy uważa się za eksperta od ochrony środowiska, mało kto potrafi odróżnić kunę od tchó­rza. Nie jest to do końca wina ludzi, tylko braku edukacji. Oglądanie pro­gramów przyrodniczych na Discovery z nikogo jeszcze nie uczyniło „eksperta od ratowania przyrody”…

Polowanie dla psa

Dobrym przykładem poziomu wiedzy na temat łowiectwa są osoby niepolujące, które kupiły sobie psa myśliwskiego. Zaczyna się to najczę­ściej przez przypadek. Ktoś kupuje sobie wyżła, spaniela, retrievera bądź innego przedstawiciela rasy polującej, ponieważ jest on ładny. Na temat danej rasy, a zwłaszcza jej potrzeb, nowy właściciel wie bar­ dzo mało. Chodzi z pupilem na spa­cery poza miasto, a ponieważ jest to pies myśliwski, więc „musi polo­wać”. W przekonaniu laika polega to na gonieniu wszelkiej zwierzyny po polach i lasach. […]

Andrzej Wilczopolski / fot. Alamy, Shutterstock.

Cały tekst w kwietniowym numerze „Łowca Polskiego”

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter