Grube dziki

0
10

Szansa na strzał do naprawdę grubego bywa dziełem przypadku, ale zawsze jest źródłem niezwykłych wrażeń.

W pewnym obwodzie łowieckim niedaleko Warszawy jeden z gospodarzy zostawił jesienią na polu nie ściętą kukurydzę. Miejsce stało się matecznikiem dla okolicznych dzików. Zwierzęta nie musiały troszczyć się o pożywienie – żer był dosłownie na wyciągnięcie gwizdu.

Polujący w tej okolicy myśliwi obserwowali w szkłach lornetek duże sylwetki, które identyfikowali jako łoszaki i rezygnowali z podchodu. Dopiero widok ogromnych wcisków rapet i buchta otworzyły oczy i przemówiły do wyobraźni.

Kolejne dni, a właściwie noce, poświęcone na polowanie uświadomiły myśliwym jak nierówną walkę, muszą stoczyć z przebiegłym i sprytnym rywalem. Zdeterminowani łowcy nie dawali jednak za wygraną. Wreszcie którejś nocy udało się – złotomedalowy odyniec o masie tuszy 230 kg zgasł na otwartym polu.

Podczas przeglądania archiwalnych zdjęć, dokumentujących spotkania z grubymi dzikami, pojawia się pewna refleksja. Zdecydowana większość tych, którym dane było zmierzyć się z grubym odyńcem i ze spotkania tego wynieść wspaniałe trofeum, ma pełną świadomość, że za każdą z tych fotografii kryje się niezwykła historia. Szkoda, że opowiedziane zostały tylko niektóre z nich…

Andrzej Wierzbieniec / fot. archiwum „Łowca Polskiego”

 dziki_0002   dziki_0005 dziki_0006   dziki_0009

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Wpisz swoje imię