Iberyjski przysmak

Jednym z następstw konfliktu francusko -angielskiego z XVIII wieku było powstanie porto, a bez niego nie skosztowalibyśmy kuropatwy po portugalsku.

Badanie historii kuchni to zaprawdę zajęcie fascynujące!

Pełna i wyczerpująca klasyfikacja win noszących wspólną nazwę porto jest równie skomplikowana, jak rozkład jazdy PKP w noc po zmianie czasu. Zatem w tym miejscu jedynie musnę wierzchołek zjawiska, na wstępie podzieliwszy się wszakże konstatacją najważniejszą – porto nie jest jedynie przerażająco słodkim winem nadającym się najlepiej do popijania ciasteczek, wyśmienicie pasuje do dziczyzny, na przykład kuropatw, jakże chętnie spożywanych na całym Pół- wyspie Iberyjskim.

Pomysłowość człowieka, który koniecznie chce się napić, nie ma sobie równych, a jednym z dowo- dów na tę tezę jest właśnie historia portugalskiego trunku. Otóż Anglicy, którzy od stuleci słyną z ponad- przeciętnej konsumpcji alkoholi, poczęli w XVIII wieku mieć kłopoty z dostawami wina. Waśń z Francją spowodowała wstrzymanie winnego importu.

Co prawda Albion tradycyjnie pozostawał w dobrych stosunkach
z Portugalią, krajem ze wszech miar winiarskim i nad wyraz anglo lskim, lecz dystans do Portugalii był większy. Anglia miała potężna otę, Portugalia również – powiecie – zatem jaki pro- blem w transporcie beczek z winem?! […]

Cały tekst w sierpniowym wydaniu „Łowca Polskiego”

 

Robert Makłowicz / fot. Shutterstock / Kuchnia myśliwska.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter