fot. Shutterstock

Iberyjski przysmak

0
17

Jednym z następstw konfliktu francusko-angielskiego z XVIII wieku było powstanie porto, a bez niego nie skosztowalibyśmy kuropatwy po portugalsku. Badanie historii kuchni to zaprawdę zajęcie fascynujące!

Pełna i wyczerpująca klasyfikacja win noszących wspólną nazwę porto jest równie skomplikowana, jak rozkład jazdy PKP w noc po zmianie czasu. Zatem w tym miejscu jedynie musnę wierzchołek zjawiska, na wstępie podzieliwszy się wszakże konstatacją najważniejszą – porto nie jest jedynie przerażająco słodkim winem nadającym się najlepiej do popijania ciasteczek, wyśmienicie pasuje do dziczyzny, na przykład kuropatw, jakże chętnie spożywanych na całym Półwyspie Iberyjskim.

Pomysłowość człowieka, który koniecznie chce się napić, nie ma sobie równych, a jednym z dowodów na tę tezę jest właśnie historia portugalskiego trunku. Otóż Anglicy, którzy od stuleci słyną z ponad-przeciętnej konsumpcji alkoholi, poczęli w XVIII wieku mieć kłopoty z dostawami wina. Waśń z Francją spowodowała wstrzymanie winnego importu.

Co prawda Albion tradycyjnie pozostawał w dobrych stosunkach
z Portugalią, krajem ze wszech miar winiarskim i nad wyraz anglo lskim, lecz dystans do Portugalii był większy. Anglia miała potężna otę, Portugalia również – powiecie – zatem jaki problem w transporcie beczek z winem?! […]

Cały tekst w sierpniowym wydaniu „Łowca Polskiego”

Robert Makłowicz / fot. Shutterstock / Kuchnia myśliwska.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Wpisz swoje imię