Jeleń w pierożku

Uczucia równie ekstatyczne jak te, które towarzyszą lekturze „Zapisków myśliwego” Turgieniewa, wzbudza u mnie konsumpcja bulionu z jelenia z pierożkami pielmieni.

Wbrew twierdzeniom całkiem licznych, wiemy świetnie i na pewno kilka rzeczy. Zie­mia jest okrągła, szczepionki zbawien­nie działają na ludzkość, a z mięsnych pierogów najlepsze na świecie są gru­zińskie chinkali, polsko-litewsko-tatar­skie kołduny oraz rosyjskie pielmieni. Skupmy się dziś na tych ostatnich, zwłaszcza że można je również przyrzą­dzić w wersji z dziczyzną.

Pielmieni pochodzą z syberyjskiej części Rosji, choć zasięg ich rażenia znacznie jest większy. Dziś jest to danie ogólnorosyjskie, równie ochoczo jedzone na Ukrainie, Białorusi, spoty­kane śladowo również w Polsce na zie­miach niegdyś buchniętych Rzeczypo­spolitej przez Romanowów. Przyznam szczerze, że jeśli rusyfikacja, której w młodości doświadczałem, miałaby postać nie pociągów przyjaźni, kre­tyńskich czytanek o komsomolcach i dokonaniach Miczurina bądź Pawki Morozowa, lecz nauki lepienia piel­mieni, sposobów przygotowywania bli­nów, klasyfikacji kawiorów, gotowania uchy z ryb wprost z przerębla wyłowio­nych, właściwego doprawiania soljanki czy też metod domowego wyrabiania kwasu chlebowego, w tej akurat materii dałbym się zrusyfikować ochoczo i bez wahania.[…]

Cały tekst w majowym wydaniu „Łowca Polskiego”

 

Robert Makłowicz / fot. Stockfood.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter