fot. Shutterstock

Kaliber profesjonalistów

0
14

Jeżeli marzycie o karierze zawodowych myśliwych przemierzających tajgę, jest to kaliber dla was. .410 nie niszczy skórek ani tuszek, a przy strzale kulą zaskakuje celnością. 

Nabój śrutowy kalibru .410 opracowano w 1857 roku w firmie Eley Bro­thers Ltd. Częściej za datę powstania przyjmuje się rok 1874 – wtedy amunicja oficjalnie pojawiła się w katalogu firmowym.

Pierwsze naboje miały długość łuski zbliżoną do 2 cali (50,8 mm), dopiero wiele lat później pojawia się amuni­cja mocniejsza, z łuskami długości 2,5 i 3,0 cale (63,5 i 76 mm). Kaliber .410 osiągnął stosunkowo dużą popular­ność na przełomie wieków XIX i XX.

Początkowo nabój określany był jako 36, potem .410. To ewene­ment w oznaczaniu kalibrów śru­towych, bo jako jedyny przeliczany jest na cale. Kaliber lufy gładkiej w przypadku .410 wynosi więc około 10,414 mm – niektórzy „zaokrąglają” ją do 10,5 mm. Lufy .410 według konwencji CIP mają średnicę prze­wodu 10,2–10,6 mm. Amerykanie w swojej broni stosują lufy kalibru 10,41–10,92 mm.

Kaliber 36 jest najmniejszy, jeśli chodzi o śrutowe naboje centralnego zapłonu. Są jeszcze floberty kali­bru 9 i 6 mm, ale to zapłon boczny i w naszych warunkach zupełna egzo­tyka. Stare oznaczenie kalibru – 36 – ma związek z liczbą kul o średnicy przewodu lufy odlanych z angiel­skiego funta (0,45359 kg) ołowiu. Standardowy pocisk powinien więc ważyć około 12,6 g.

Nabój do tundry

Jakie są zalety strzelb w tak małym kalibrze? […]

Cały tekst w sierpniowym wydaniu „Łowca Polskiego”

Marek Czerwiński / fot. Shutterstock.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Wpisz swoje imię