Kłopot z narzynaczem

Narzynacz to pies, który kaleczy lub zjada upolowaną zwierzynę. Czworonogi z takim defektem powinny być eliminowane z dalszej hodowli.

To bardzo poważna wada, którą najprawdopodobniej się dziedziczy. Ale co robić, kiedy nasz przyjaciel okaże się dotknięty tą przypadłością?

Narzynaczami mogą być nie tylko psy aportujące. Na przykład na konkur­sach posokowców, tropowców i dzi­karzy celowo stwarza się sytuację, w której można sprawdzić, czy pies ma tę wadę. Odbywa się to w ten spo­sób, że po dojściu do sarny lub dzika ukrytego na końcu ścieżki tropowej czworonóg musi przez kilka minut prze­bywać luzem w obecności znalezionej tuszy. Czasami już po kilku chwilach zaczyna zwierza naruszać bądź stara się go zakopać. Otrzymuje wówczas wpis „narzynacz” lub „grabarz” i tym samym dyskwalifikuje go to jako psa użytkowego.

Jeżeli jednak mamy już tropowca, posokowca lub dzikarza, który jest narzynaczem, to polowanie z nim jest możliwe. Musimy tylko pilnować, aby nigdy nie został sam na sam z upolo­waną zwierzyną, a wszystkie poszuki­wania postrzałków powinny odbywać się – w miarę możliwości – do końca na lince. Mówiąc inaczej, polować z takim psem można, ale przy podjęciu odpowiednich środków zapobiegaw­czych. Możemy też próbować oduczyć go narzynania, ale – uwaga – łatwo tu o popełnienie błędu. Znam przewod­ników, którzy próbowali zrobić to tele­taktem i tak skutecznie odstraszyli swoje psy od podchodzenia do zwie­rza, że w ogóle przestały podejmować trop. Tak więc należy zachować tu dużą ostrożność. Prawdziwe problemy z narzynaniem zaczynają się, gdy mamy aportera. Wtedy nie da się już stosować żadnych półśrodków. […]

Cały tekst w styczniowym numerze „Łowca Polskiego”

Andrzej Wilczopolski / fot. Shutterstock, iStock.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter