Latające frykasy

Pieczona dzika kaczka w sosie śmietanowo-grzybowym to jedno z najsmaczniejszych dań naszej kuchni myśliwskiej. Ale wykwintnych potraw ze strzelonego ptactwa jest więcej.

Polecam zwłaszcza kotlety bite zawijane z farszem pasztetowym.

Mój ojciec i dzia­dek na polowanie na kaczki czy kuro­patwy zabierali po 100–150 naboi, które sami robili. Ja, jeszcze na początku lat 70. XX wieku, podczas polowania rozpo­czynającego sezon, na bagienku pod Szreńskiem strzeliłem 27 kaczek – mój rekord dnia. To polowanie w scene­rii żółto kwitnących roślin wodnych i obraz kaczek spadających na świeżo skoszona łąkę pozostaną w mej pamięci na zawsze.

Dziś na polowanie na pióro dobry strzelec bierze kilkanaście sztuk naboi do kieszeni i może być pewien, że ich nie zabraknie. To dlatego na myśliw­skich stołach coraz rzadziej można spotkać potrawy z kaczek, kuropatw czy gołębi. A o przysmakach z jarząb­ków, słonek czy innego drobnego ptactwa można tylko pomarzyć. Tak więc ptactwo stało się wielce pożą­daną i cenną, bo nie powszechną, zdobyczą. Warto więc wiedzieć, jak postępować z tuszkami ptaków, aby ich nie zmarnować.

Najważniejsze, aby tuszki jak naj­szybciej schłodzić, gdyż łatwo je zapa­rzyć, zwłaszcza gdy polujemy w upale słonecznego dnia. Dlatego ptactwo noszono na trokach, a mniejsze sztuki w specjalnych siatkowych torbach wieszano w cieniu na drążkach. Najle­piej przewozić je na zewnątrz samo­chodu, na przykład na bagażniku, a nie w środku auta. Ponieważ świeże ptactwo z łatwością pozbawia się piór, robię to jeszcze w łowisku.

Tuszki ptaków, podobnie jak tusze zwierzyny grubej, wymagają dojrze­wania. […]

Cały tekst w sierpniowym wydaniu „Łowca Polskiego”

 

Grzegorz Russak / fot. Shutterstock.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter