Łowiec i panna

0
21

Venatrix po łacinie znaczy łowczyni. Taki nick wybrała sobie Joanna Głogowska, która prowadzi fanpage, na którym jeszcze jako stażystka odkrywała łowiectwo.

Od przyszłego miesiąca będzie felietonistką naszego miesięcznika, a już teraz wyjawi, na czym polega jej „Dziki plan ”.

Rozumiesz ludzi, którzy – będąc zaprzysięgłymi wrogami łowiectwa – mylą myśliwego z kłusownikiem, a rogacza nazywają jelonkiem?

– Doskonale! Jeszcze kilkanaście miesięcy temu sama należałam do tej grupy. I powiem więcej: uważałam, że każdy z was może w dowolnym momencie zdjąć ze ściany dubel­tówkę, pojechać do najbliższego lasu i do woli naparzać do wszyst­kiego, co się rusza, nawet jeśli ucieka na drzewo. Nie miałam bladego poję­cia o łowiectwie i zasadach etyki, które obowiązują każdego myśli­wego. Nie zdawałam sobie sprawy z faktu, że to my przyczyniliśmy się do uratowania takich symboli pol­skiej przyrody, jak żubr, bóbr czy sokół wędrowny. Idę zresztą o zakład, że wiedza na ten temat pozostaje w społeczeństwie znikoma.

Jak to zmienić?

– Ktoś powiedział, że jeśli my sami się nie pochwalimy, to z pewnością nikt nas nie wyręczy. To oczywiście żart, ale trudno nie zauważyć, że nowe czasy wymagają nowego rodzaju promocji łowiectwa. Nie brak nam jednak ani pomysłów, ani stosow­nych narzędzi. W moim przekonaniu warto wykorzystać nasze strzelnice i organizować tam festyny, podczas których każdy – pod okiem instruk­tora – mógłby popróbować swoich sił, na przykład w konkurencji trap. Spopularyzowanie strzelectwa to już połowa sukcesu, bo jestem przeko­nana, że prędzej czy później większość sportowców postanowi sprawdzić swoje umiejętności w łowisku. […]

Cały tekst w sierpniowym wydaniu „Łowca Polskiego”

Rozmawiał Bartosz Marzec

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Wpisz swoje imię