Medale za hejt

Dziś każdy adept nastawia się na hejt ze strony tak zwanych zielonych czy pseudoeko­logów. Ale realia są bolesne – najszybciej oberwiesz od swoich!

Zapowiedź, że moje felietony będą zamieszczane na łamach „Łowca Pol­skiego”, wzbudziła z jednej strony zainteresowanie i życzliwość, z dru­giej zaś nieufność i niechęć, by rzecz nazwać najdelikatniej. Myśliwi, szczególnie w mediach społecznościowych, zadawali pytania, czy osoba z tak małym doświadczeniem powinna zabierać głos w sprawach łowiectwa. Nie­kiedy sugerowali wprost, że nie mam o niczym pojęcia! Ktoś kiedyś powiedział, że skoro zna się prawdę, to nie należy snuć domysłów. Wobec powyższego napi­szę wprost: tu nie chodzi o nic innego jak o najzwyklejszą w świecie zazdrość!

Odkąd zaczęłam udzielać się w Internecie jeszcze jako stażystka, wielokrotnie powtarzałam, że tematyka łowiectwa jest dla mnie czymś zupełnie nowym. Nigdy nie udawałam eksperta, co więcej, podkreślałam, że jestem laikiem bez żadnych rodzinnych tradycji. Zależało mi na opisywaniu spostrzeżeń byłej przeciwniczki łowiectwa, osoby z zewnątrz, która ma zostać myśliwym. Niestety, podczas stażu najwięcej czasu poświęcałam na walkę z internetowym hejtem.

Wszędzie słyszałam, że myśliwi chętnie witają nowo wstępujących. Że kobiety ocieplają wizerunek łowiectwa. Że im liczniejsza będzie łowiecka społeczność, tym lepiej. W teorii wszystko wygląda pięknie. A jaka jest rzeczywistość? […]

Cały tekst we wrześniowym numerze „Łowca Polskiego”

 

Joanna Głogowska / Blondynka na łowach

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter