Na łowiecką nutę

Pierwsza polska opera „Heca albo polowanie na zająca” pozwala nam nie tylko przekonać się, jak kilka wieków temu brzmiały myśliwskie komendy.

Dzieło anonimowego artysty ukazuje dawne łowy i następującą po nich biesiadę, podczas której podawano wykwintne dania z dziczyzny.

Najwspanialszych odkryć doko­nuje się przypadkiem. Potwier­dza to historia wybitnego warszawskiego muzykologa prof. Jerzego Gołosa, który w 2008 roku przyjechał do Poznania na zaproszenie kierownika Oddziału Zbiorów Specjalnych Pra­cowni Zbiorów Muzycznych biblioteki tamtejszego uniwersytetu. Wizyta miała na celu zapoznanie się z archiwami nutowymi zabezpieczonymi po 1945 roku. Wzrok uczonego przyciągnęło sie­dem pożółkłych kartek papieru z ręczną liniaturą oraz nutami i tekstem kreślo­nych inkaustem tą samą ręką.

Utwór nie zawierał karty tytułowej, dlatego nie wiadomo, kto był kompo­zytorem, autorem libretta ani jaki nosił tytuł. Na dodatek został zaszeregowany w bibliotecznym katalogu jako kantata. Obecny tytuł – „Heca albo polowanie na zająca” – został zasugerowany przez prof. Gołosa.

Odnaleziony rękopis

Analiza rękopisu wykazała, że mamy do czynienia bardziej z operą komiczną niż z kantatą. Przemawiają za tym sce­niczne elementy przypisane teatrowi muzycznemu: żartobliwe wierszowane libretto, dialogi z wartką akcją, szybka wymiana zdań z częstym wchodzeniem sobie w słowo. Zatem należy uznać anonimowe dzieło za operę komiczną, a nawet za „małą operę”, zwaną operettą, z lekką melodyjną muzyką i komediową akcją sceniczną.

Po przebadaniu zabytkowego mate­riał prof. Gołos doszedł do wniosku, że najprawdopodobniej manuskrypt pochodzi z pierwszej połowy XVIII wieku, a słowa i muzyka mają cechy wschodniomałopolskie. To pierwsza zachowana opera w języku polskim, wcześniejsza od „Nędzy uszczęśliwio­nej” Macieja Kamińskiego, do tej pory uważanej za pierwszą polską operę.

Dzieje krotochwili nie są do końca wyjaśnione. Zanim rękopis znalazł się w poznańskich zbiorach, należał do prof. Adolfa Chybińskiego – muzy­kologa, badacza staropolskiej muzyki, który w latach międzywojennych otrzy­mał od kogoś kilka podniszczonych kart z zapisem nutowym głosów sopranu, tenora i basu. Ów materiał prawdo­podobnie znajdował się w zbiorach muzycznych bliżej niesprecyzowanej z nazwy małopolskiej kapeli.

lowiec_baner_09_2016_2 lowiec_baner_09_2016_3

Krzysztof Kadlec

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 15 Jan 2018

    • 13 Jan 2018

    • 12 Jan 2018

    • 11 Jan 2018

    • 10 Jan 2018

    • 9 Jan 2018

    • 7 Jan 2018

    • 6 Jan 2018

    • 5 Jan 2018

    • 4 Jan 2018