• Nowy sezon z „Łowcem”
    Nowy sezon z „Łowcem”
  • Opary smogu
    Opary smogu

Nacjonalizacja łowiectwa

Nasi wrogowie obmyślają, jak upaństwowić nasz związek i ograbić z majątku. Teoretycznie głównym „odnowicielem” jest były polityk Samoobrony, znany głównie z wywoływania awantur. 

Najlepszy przepis na scemento­wanie jakiegoś środowiska? Zagrozić mu całkowitym znisz­czeniem i wymyślić takie zmiany, które daną grupę społeczną podporządkują jakiejś innej grupie. Dokładnie w ten sposób postąpili „reformatorzy”, przy­gotowując projekt zmian w ustawie łowieckiej.

Większość z nas o tym projekcie sły­szała. Wywołał on zrozumiałe emocje, zwłaszcza po przekazaniu go szefowi Klubu Parlamentarnego PiS Ryszardowi Terleckiemu i ogłoszeniu przez składa­jącego ten projekt Sławomira Izdeb­skiego, że jego ustawa za miesiąc będzie już obowiązującym prawem. Forsowane zmiany oznaczałyby likwidację nie tylko mającego prawie stuletnią trady­cję Polskiego Związku Łowieckiego, ale też całego modelu polskiego łowiectwa, o którym z uznaniem mówią myśliwi w wielu krajach naszego kontynentu.

Brak wiedzy zarówno łowieckiej, jak i prawniczej autorów tego pro­jektu widać na każdym kroku. Niestety, tak moim zdaniem wygląda realiza­cja chorego pomysłu, kiedy brakuje idei, a głównym celem jest załatwianie prywatnych porachunków i biznesów. Zdaniem „uzdrowicieli”, jedynym lekar­stwem, jakie można dzisiaj zaaplikować myśliwym, to upaństwowienie całego łowiectwa. Nowy państwowy system nie tylko ma się sfinansować, ale rów­nież przynieść dodatkowe dochody. I tu mamy pierwszy błąd rewolucjo­nistów! Naiwnie założenie, że wszyst­kich myśliwych uda się podporządko­wać i przymusić do opłacania armii urzędników.

Sławomir Izdebski nie ukrywa, że już obliczył, ile myśliwi dorzucą do budżetu państwa. Skromne 500 milionów! Czyli każdy z nas będzie musiał zapłacić ponad 4 tys. rocznie za samą możliwość polowania. Jestem przekonany, że wła­śnie w tym punkcie omawiany projekt skazuje się na niepowodzenie. Niewielu myśliwych stać na wyłożenie takiej kwoty, więc prawdopodobnie większość odłożyłaby broń do szafy. Tym sposo­bem zostaną w projekcie byłego sena­tora same koszty bez wpływów. Żaden minister finansów nie powinien zatrud­niać takich doradców.

Projekt już z daleka zdradza na tyle nieprofesjonalne przygotowa­nie, że w zasadzie wszelkie dywagacje powinno się zakończyć w tym miej­scu. Postanowiłem jednak uzmysłowić myśliwym, jak może wyglądać ustawa łowiecka i samo polowanie, kiedy inte­resu myśliwych nie będzie strzec jedna silna organizacja, a prawo łowieckie pisać będą nasi przeciwnicy.

Widły przewodniczącego

Czytając projekt, widać, że chodziło o zaspokojenie dwóch rozbieżnych interesów. Z jednej strony, przewod­niczącego Izdebskiego – który szuka trampoliny do immunitetu sejmowego – a z drugiej, kilku myśliwych, którzy nie mogą się doczekać prywatyzacji obwo­dów łowieckich. Dlatego spośród zmian i poprawek w poszczególnych artyku­łach obecnej ustawy lwia część polega na zastąpieniu wyrazów „minister wła­ściwy do spraw środowiska” wyrazami „minister właściwy do spraw rolnic­twa”. Taki zabieg w obecnym ukła­dzie dałby możliwość dokręcania śruby myśliwym przez pana Izdebskiego i tym samym budowania pozycji obrońcy rolników.

lowiec_baner_09_2016_2 lowiec_baner_09_2016_3

Bogdan Bronowski / fot. Shutterstock, iStock, Forum

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 16 May 2017

    • 15 May 2017

    • 13 May 2017

    • 12 May 2017

    • 11 May 2017

    • 10 May 2017

    • 9 May 2017

    • 8 May 2017

    • 7 May 2017

    • 7 May 2017