Niemieckie dropie

Nie tylko na wschodzie Europy dropiom udaje się przetrwać. Ten wielki ptak, coraz lepiej ma się u naszych sąsiadów za Odrą.

 fot. Duncan Usher

Niemieckie Towarzystwo Ochrony Dropia, we współpracy z niemieckimi myśliwymi, od wielu lat prowadzi tam działania mające na celu ochronę populacji dropia w Brandenburgii i Saksonii-Anhalt. W trzech siedliskach na terenie tych dwóch landów prowadzona jest hodowla tych rzadkich ptaków, które są potem przenoszone w naturalne środowisko. Dla przykładu, w 2015 roku wypuszczono na wolność 20 młodych osobników, które po okresie pobytu w specjalnej wolierze adaptacyjnej przyłączyły się d o dziko żyjących pobratymców.

Proces reintrodukcji dropia w niemieckich realiach wciąż jednak jest dopiero w swojej początkowej fazie – jak podkreśla Henrik Watzke, prezes Towarzystwa Ochrony Dropia. W Brandenburgii i Saksonii-Anhalt żyje dziś na wolności zaledwie 200 dropi. Dla porównania, w 1940 roku w Dolnej Saksonii, Turyngii, Saksonii-Anhalt, Brandenburgii, Meklemburgii-Pomorzu i Saksonii żyło 4100 dropi.

Jak wskazują doświadczenia, przez długi czas programy ratowania dropia nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Dopiero przed kilku laty wypracowano skuteczną metodologię działania w tej dziedzinie. Jak mówi Henrik Watzke, proces przywracania dropia zaczyna się już przy wybieraniu z gniazd jaj, które trafiają do inkubatorów. Po wykluciu pisklęta są chronione przez kilka tygodni, ale nie może to trwać zbyt długo.

Najpóźniej w wieku 10 tygodni młode dropie przechodzą w etap procesu adaptacji do warunków naturalnych. Są wtedy chronione w specjalnych wolierach przez 3 miesiące, zarówno przed ich naturalnymi wrogami, drapieżnikami, w tym krukowatymi, jak i na przykład hałasem, którego – okazuje się – dropie nie znoszą.

Program powoli przynosi pierwsze pozytywne rezultaty. Od 2011 roku przeżywalność wsiedlanych w naturalne warunki ptaków do następnej wiosny wynosi 60–70 proc., co powoduje stopniowy wzrost liczby dropi w trzech specjalnie przygotowanych siedliskach. Korzystając z finansów publicznych, a także programów pomocowych Unii Europejskiej, Towarzystwo Ochrony Dropia chce kontynuować swoje działania aż do czasu, kiedy niemieckie populacje dropia nie zaczną się stabilnie w sposób naturalny rozmnażać. Według przewidywań, powinno to nastąpić w ciągu następnych 5–7 lat.

Bartosz Głębocki / fot. Duncan Usher

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 15 Jan 2018

    • 13 Jan 2018

    • 12 Jan 2018

    • 11 Jan 2018

    • 10 Jan 2018

    • 9 Jan 2018

    • 7 Jan 2018

    • 6 Jan 2018

    • 5 Jan 2018

    • 4 Jan 2018