Pojedynek klasyków

Ernest Hemingway mawiał, że nie ma takiej choroby, której nie da się wyleczyć za pomocą . 30-06. Jednak to stara niemiecka „ósemka”, zyskuje na popularności. Który z tych kalibrów wybrać?

Spróbujmy porównać dwa dobre naboje: .30-06 Sprg. i 8 × 57 JS. Pierwszy przez ponad pięćdzie­siąt lat nazywany był „królem nabojów myśliwskich”, drugi powoli odchodził w zapomnienie. I nagle coś się zmie­niło – coraz więcej łowców interesuje się niemiecką „ósemką” i kupuje broń w tym kalibrze. Czy jest to wyłącznie kwestią mody? A może decydują zmiany w populacjach zwierzyny grubej? Spró­bujmy to wyjaśnić, zaczynając od histo­rii obu nabojów.

.30-06 ma typowo wojskowy rodo­wód. Wymogi amerykańskiej armii w początkach XX wieku były jasne – pocisk karabinowy musiał mieć energię wystarczającą do skutecznego rażenia celów żywych nawet z odległości paru kilometrów. Jankesi byli pod silnym wrażeniem karabinów Mausera wz. 1893 i 1898, i dobrych nabojów 7 × 57 oraz 7,92 × 57. Dlaczego więc nie sko­piowali tej amunicji? Kaliber .30, czyli 7,62 mm, był zapewne wymuszony przez posiadany park maszynowy – wszak poprzednim nabojem US Army był .30-40 Krag. Założenia konstruk­torów były czytelne – nowy nabój musiał mieć przewagę nad konkuren­cją zarówno pod względem energii, jak i osiągów balistycznych. W rezultacie wieloletnich prac powstała amunicja o największej długości łuski (63 mm) wśród ówczesnych naboi karabino­wych. Znaczny ładunek prochowy rozpędzał pocisk do dużych prędkości, a to przekładało się zarówno na pła­ską trajektorię, jak i potężną energię kinetyczną. […]

Marek Czerwiński / fot. Alamy, Shutterstcok.

 

Cały tekst w marcowym numerze „Łowca Polskiego”

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter