Polowanie z termowizją

0
12

Minął rok, zainteresowanie rośnie, ceny spadają. Najnowsze modele czołowych celowników termowizyjnych są dziś o połowę tańsze, a przy tym ich parametry techniczne i możliwości rosną. Zmienia się również ich wygląd, coraz bardziej dostosowując się do oczekiwań myśliwych i łowieckiej estetyki.

Niemal dokładnie rok temu na łamach „Łowca Pol­skiego” prezentowaliśmy relację z praktycznego testu jednego z najnowocześniejszych urządzeń termowizyjnych, produko­wanych przez białoruską firmę Elec­trooptic – niekwestionowanego lidera pod względem technologii na ryn­kach cywilnym i militarnym. Wów­czas, w momencie bezprecedensowej zmiany prawa w obliczu nadchodzą­cej plagi afrykańskiego pomoru świń, ustawodawca zezwolił na wprowadze­nie do myśliwskiego arsenału urzą­dzeń, wokół których narosło wiele niedomówień i niedopowiedzeń.

Od tamtego czasu urządzenia ter­mowizyjne i noktowizyjne – mimo swojej ceny – stały się jednym z naj­lepiej sprzedających się produk­tów na rynku myśliwskim. Każdy, kto choć raz miał okazję zmierzyć się z nocnymi łowami przy wspar­ciu nowej technologii, musi docenić zmianę jakości obserwacji, znaczące zwiększenie skuteczności i wresz­cie istotną poprawę bezpieczeństwa na polowaniu.

Oczywiście za to wszystko trzeba było zapłacić, i to wcale niemało. Testowany w ubiegłym roku celownik termowizyjny w pełnym wyposaże­niu wymagał wydatku rzędu 40 tys. złotych. Rynek myśliwski dla tego rodzaju urządzeń dopiero się otwierał i zdecydowana większość produktów nosiła wyraźne ślady taktycznego rodo­wodu wypracowanego na potrzeby wojska i służb specjalnych. […]

Cały tekst w październikowym numerze „Łowca Polskiego”

Aleksander Taras

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Wpisz swoje imię