Polskie barany

Wyprawa na muflony wymaga od myśliwego doskonałej kondycji oraz sporych umiejętności strzeleckich.

Z roku na rok rośnie zainteresowanie tym rodzajem łowów, a tryki o imponujących ślimach i ciemnej sukni z białym jak śnieg siodłem stają się realnym marzeniem w naszych łowiskach.

Francuzi powiadają: „Powróćmy do naszych baranów”, co w wol­nym tłumaczeniu oznacza: „Powróćmy do sedna sprawy”. Nie zwlekając, wypada zatem stwierdzić, że zdaniem niektórych badaczy muflon w środkowej Europie występował aż do późnego neolitu. Mają o tym świadczyć liczne znaleziska kości oraz łatwość, z jaką zwierz aklimatyzuje się w tych rejonach. Nie ulega natomiast wątpliwości, że w okresie historycznym muflon zamieszkiwał jedynie dwie wyspy na Morzu Śródziemnym: Sardy­nię i Korsykę, gdzie jego biotopem były suche i skaliste obszary górskie, pokryte rzadkim drzewostanem, z gęstym krze­wiastym podszytem i porośnięte trawą. Na kontynent europejski powrócił w 1732 roku, kiedy pierwszy kierdel trafił do zwierzyńca Belweder opodal Wiednia. Właśnie stamtąd muflony przesiedlono do łowisk na terenie ówczesnych Austro-Węgier i Prus.

Polski rozdział historii tego pięknego zwierza jest znacznie krótszy. Ponieważ nie występował w łowiskach II Rzeczy­pospolitej, milczały o nim stare pod­ręczniki łowiectwa. Mistrz Włodzimierz Puchalski fotografował wprawdzie muflony, ale dopiero po drugiej wojnie światowej, gdy do Polski powrócił Dolny Śląsk. To właśnie tam daleki przodek owcy domowej został introdu­kowany na przełomie wieków XIX i XX przez ziemian obdarzonych w równym stopniu pasją myśliwską, co fantazją.

W kniei i na stole

Do dziś trwa spór o to, komu mianowicie zawdzięczać mamy tak istotne wzbogacenie naszej fauny. Jedni utrzymują, że odpowiada za to oso­biście hrabia von Seidlitz-Sandretzky, który w 1902 roku sprowadził muflony w Góry Sowie, a konkretnie do zwie­rzyńca w okolicach Bielawy. Inni – wśród nich Michał Opielewicz, myśliwy z KŁ „Szarak” z Wałbrzycha – wskazują raczej na zapalonego i doświadczonego łowcę Christiana Ernsta zu Stolberg­-Wenigerode. Z kolei w okolicach Książa, a konkretnie w wąwozie Pełcznicy, zwierza tego – zdaniem pana Michała – introdukować miał Jan Henryk XI Hochberg, ten sam, którego – jako świętego Huberta – przedsta­wia posąg stojący nieopodal pałacyku w Promnicach.

Muflony doskonale zaaklimatyzo­wały się w Sudetach, nieco gorzej – na nizinach. Tam, na miękkim podłożu, nie mogą ścierać racic i dlatego cierpią na ich przerost – tzw. kulawkę. Obecnie populacja muflonów w Polsce powoli, ale systematycznie wzrasta. …

lowiec_baner_09_2016_2 lowiec_baner_09_2016_3

Bartosz Marzec / fot. Stefan Meyers, Jurgen Schierrsmann.

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter