Powtórka z kynologii

Psy ocieplają nasz wizerunek, a towarzyszą nam od zarania dziejów. Bez nich polowanie nie miałoby sensu.

Każdej wiosny odbywają się w całym kraju kursy dla kandy­datów na myśliwych. Z moich obserwacji wynika, że na egzaminach pytania kynologiczne należą do naj­trudniejszych. Potwierdza to również wiedza tak zwanych doświadczonych myśliwych, którzy wskazując na wyżła niemieckiego szorstkowłosego, potrafią zapytać „jaka to rasa?”. Albo dzi­wią się, słysząc, że jamnik to też pies myśliwski.

Brak wiedzy kynologicznej pokazuje niestety dużo więcej. Skoro ktoś nie rozróżnia podstawowych myśliwskich ras oraz ich przeznaczenia, to znaczy, że mało poluje i mało czyta. Mało też przebywa w towarzystwie prawdzi­wych myśliwych, ponieważ kiedy spo­tka się dwóch czy trzech nemrodów, to nie potrafią mówić o niczym innym, jak tylko o swoich psach i polowa­niach. Zatem ktoś, kto należy do PZŁ, a niewiele wie o myśliwskich psach, to owszem, może i jest „myśliwym”, ale tylko w cudzysłowie.

Psy myśliwskie

Ogólnie mówiąc, psami myśliwskimi są wszystkie psy, które w jakikolwiek sposób pomagają człowiekowi w polo­waniu. Dzielą się one na grupy, a każda grupa na rasy. I tak na przykład mamy grupę psów gończych, terierów, legaw­ców, płochaczy, szpiców, posokowców i retrieverów.

Psy myśliwskie pomagają w polowa­niu na wiele sposobów. Płoszą zwie­rzynę z gęstwiny, z nory, osaczają ją, tropią ranną oraz aportują ptactwo i zwierzynę futerkową. Najcenniejszym psim zmysłem, jaki wykorzystujemy podczas łowów, jest węch. Doświad­czony posokowiec potrafi odnaleźć postrzałka zwierzyny grubej nawet po dwóch, trzech dniach, idąc za jej zapachem pozostawionym na pod­łożu. Innymi cennymi zmysłami przy­datnymi na polowaniu są psi wzrok i słuch. Na przykład szpice myśliwskie potrafią wypatrzyć bądź usłyszeć sobola czy kunę w konarach gęstego drzewa z bardzo dużych odległości. Następnie oszczekiwaniem wskazują myśliwemu miejsce, w którym znajduje się ukryty drapieżnik.

Oczywiście zaletą nie do przecenie­nia jest szybkość psich chodów. Dobry wyżeł w ciągu kilku minut jest w sta­nie przeszukać tak duży obszar pola, którego człowiek nie przejdzie nawet przez godzinę. Podobnie jest z przecze­sywaniem określonego fragmentu lasu i śródpolnych remiz. Pies zrobi to bez porównania szybciej i dokładniej niż grupa najlepszych naganiaczy.

Płoszenie ptactwa wodnego z szu­warów i aportowanie go to również czynności, które bez psa są niewy­konalne. Można rzecz jasna polować z łódki, ale jeżeli strzelona kaczka spadnie na wodę i ostatkiem sił wpły­nie w przybrzeżną gęstwinę, to tak się w niej zaszyje, że człowiek nie znajdzie jej nigdy. W takim przy­padku ponownie z pomocą może nam przyjść tylko nasz czworonożny towa­rzysz łowów.

lowiec_baner_09_2016_2 lowiec_baner_09_2016_3

Andrzej Wilczopolski / fot. iStock, Getty Images, Shutterstock

   

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 13 Dec 2017

    • 12 Dec 2017

    • 11 Dec 2017

    • 10 Dec 2017

    • 9 Dec 2017

    • 8 Dec 2017

    • 8 Dec 2017

    • 6 Dec 2017

    • 5 Dec 2017

    • 4 Dec 2017