Rarytasy z naszych jezior

Polska wykwintna zupa rybna przewyższa te, którymi zajadamy się podczas wakacji za granicą.

Z kolei lin w śmietanie powinien się stać wizytówką naszej kuchni, bo promowałby ją znakomicie. A zatem, komu biesiada miła, na ryby!

Wiosną i latem zamie­niam sztucer na wędkę. Obie moje pasje mają sporo wspólnego – zarówno w łowiectwie, jak i wędkarstwie obowiązuje przecież ta sama zasada: znajdź dobre miej­sce i właściwie je przygotuj. Jeśli ryb dobrze nie zanęcisz, to do domu wró­cisz z pustą siatką…

Dziś na przełowionych mazurskich jeziorach trudno o dużego szczu­paka lub garbusa, czyli pokaźnego okonia. Dlatego w letniej kuchni mojego mazurskiego myśliwskiego domu gotuję w wielkim garze zboża z kukurydzą. Po deszczu łapię rosówki i trzymam je w ziemi spod wrzosu. Z myślą o nęceniu linów zbieram śli­maki. Zanęty komponuję sam, rzadko korzystam z gotowych ze sklepu.

Łowię głównie białą rybę, przy­wiązując łódkę do pali wbitych na środku jeziora (gdzie jest pod­wodna górka) lub u ujścia rzeki, w grążelach, na regularnie zanę­canych miejscach. Tym sposobem na jeziorze, w opinii miejscowych wędkarzy niezbyt rybnym, łowię za każdym razem kilka, a nieraz i kil­kanaście kilogramów ryb. Najbar­dziej lubię wędkowanie za pomocą kilkumetrowej mocnej wędki bez kołowrotka. […]

Cały tekst w lipcowym wydaniu „Łowca Polskiego”

Grzegorz Russak / fot. StockFood

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter