• Nowy sezon z „Łowcem”
    Nowy sezon z „Łowcem”
  • Opary smogu
    Opary smogu

Strażnik tradycji

Bogdan Kowalcze to jeden z najpoważniejszych w kraju kolekcjonerów łowieckich pamiątek. Takiego zbioru nie powstydziłoby się muzeum!.

Moim zdaniem kolek­cjonerstwo zaczyna się od drugiej sztuki, dru­giego przedmiotu. Pierwszy kupu­jesz, bo ci się spodobał albo dosta­łeś, albo przypadkowo trafił w twoje ręce. Ale kiedy podejmujesz decyzję, że ten jeden to mało, że chciałbyś mieć drugi, podobny, tego samego rodzaju, to masz szansę, że połkniesz bak­cyla zbieractwa. A potem dochodzisz do momentu, że masz dużo, ale brakuje ci kilku sztuk do kompletu. I wtedy poruszysz niebo i ziemię, przekopiesz każdą giełdę, dasz każde pieniądze, by zdobyć tę brakującą rzecz… I wtedy możesz na pewno powiedzieć, że stałeś się kolekcjonerem.

Kawał z niego chłopa. Z takim spotkać się twarzą w twarz to strach. Zwłaszcza jak włoży ten swój wielki płaszcz i wciśnie na głowę kapelusz. Prędzej byś powiedział – zapaśnik, kul­turysta; nie pomyślałbyś, że to w grun­cie rzeczy mól komputerowy.

– Każdego dnia 5–6 godzin spędzam w moim gabinecie ze zbiorami, często dłużej. Przeglądam, czyszczę, konser­wuję. Jednak większość tego czasu to śle­pienie w ekran komputera – szukanie nowych rzeczy oraz informacji o posia­danych już egzemplarzach. W kolekcjo­nerstwie nie chodzi tylko o przedmiot, chodzi o historię, jaka się za nim kryje. Dlatego taka sama oznaka, ale noszona przez prezydenta Mościckiego, jest o wiele bardziej ceniona niż należąca do jego strzelca. A przecież w momencie wybicia były takie same…

Właściwie można powiedzieć, że wszystko, z wyjątkiem żony, w jego życiu potoczyło się przypadkiem. Żonę wybierał świadomie, konsekwentnie. Chodził, wychodził, oświadczył się, oże­nił, został ojcem. To było przemyślane i zaplanowane. Ale reszta?

Najpierw zawód. Jeszcze w szkole średniej umyślił sobie, że założy własną firmę produkującą przedmioty z pla­stiku. Wtryskarki to był powiew nowo­czesności, innego świata i innych pie­niędzy. Ale w tamtych czasach nie było mowy, żeby po studiach założyć własną firmę od podstaw.

– Chciałem pracować na wtryskarkach, żeby się czegoś nauczyć. Ale po studiach miałem za wysokie kwalifi­kacje i nikt nie chciał mnie przyjąć jako robotnika. A ja chciałem poznać pro­dukcję od podstaw. Wreszcie znajomy ojca powiedział: „Boguś, schowaj te matury i dyplomy, to cię zatrudnię”. Tak zrobiliśmy i poszedłem na halę.

lowiec_baner_09_2016_2 lowiec_baner_09_2016_3

Marian Tomiak

       

  • ________________________

  • Warto przeczytać

    • ©Łowiec Polski 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter

    Google Plus


    • 16 May 2017

    • 15 May 2017

    • 13 May 2017

    • 12 May 2017

    • 11 May 2017

    • 10 May 2017

    • 9 May 2017

    • 8 May 2017

    • 7 May 2017

    • 7 May 2017